Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Dynio z miasteczka Bytom (Kleinfeld). Mam przejechane 54296.81 kilometrów Jeżdżę z prędkością średnią 16.71 km/h. button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Dynio.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 10.65km
  • Czas 00:40
  • VAVG 15.98km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • HRavg 110 ( 55%)
  • Kalorie 565kcal
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

króciutko

Sobota, 6 sierpnia 2011 · dodano: 06.08.2011 | Komentarze 1

Do pracy po jeden "papiurek" i do domu.
Kategoria Samotnie


  • DST 38.51km
  • Czas 02:34
  • VAVG 15.00km/h
  • VMAX 33.00km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • HRavg 100 ( 50%)
  • Kalorie 843kcal
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

KOŁOBRZEG !!!

Środa, 3 sierpnia 2011 · dodano: 07.08.2011 | Komentarze 5

Jutro powrót do domu czyli do szarej rzeczywistości. To jedna z ostatnich okazji zwiedzić sobie gościnna ziemię kołobrzeską. Jadę do Kołobrzegu. Planowałem ten wyjazd od samego początku pobytu ale jakoś nie mogłem się rano pozbierać po poprzednich wieczorach spędzonych do późna przy ognisku i nie tylko ;) Nastawiłem zegarek na 6 wstałem o 7 pozbierałem sprzęty i pojechałem. Na początek trafiłem do portu.



Tutaj mimo wczesnej pory spory ruch. Budują fabrykę lodu co dla mnie brzmi śmiesznie ale jak się okazuje jest on potrzebny do przetwórstwa ryb. Mnóstwo zacumowanych statków z których rozładowywane są ryby i......kamień do umacniania brzegu morskiego przed sztormami. Co śmieszniejsze kamień przypłynął ze Szwecji statkiem TERA który pływa pod banderą Antigua i Barbuda :/ Tanie bandery robią swoje a statków z biało-czerwoną na rufie coraz mniej. Tym bardziej cieszy fakt że są statki które są nasze a w dodatku zajmuja się połowem pysznych ryb dla nas.



Statków w porcie i to różnej maści i przeznaczenia jest w porcie więcej:




Przejeżdżam na drugą stronę kanału portowego:



Tutaj też nie dość że zacumowane są ciekawe statki:





Kiedy siedzę na słupku do cumowania lin w morze wychodzi kuter KOŁ-111 rybacy widzą mnie siedzącego i machają do mnie, jestem trochę zaskoczony szybko się rozglądam czy to aby na pewno do mnie i też im macham. Bardzo miła sytuacja.



Jeden z największych statków jaki udało mi się zauważyć zacumowany to statek Straży Granicznej:



Będąc w porcie odwiedzam latarnię morską. Piękny ceglany obiekt z małą izbą tradycji w środku małym pamiątkarskim sklepikiem oraz ładnie zagospodarowanym otoczeniem.









Tuż obok latarni stoi obelisk upamiętniający pierwszego komendanta kołobrzeskiego portu komandora Stanisława Mieszkowskiego



Samo otoczenie latarni to miejsce na relaks i obcowanie z historią oraz troszeczkę z techniką choćby pokazującą sposób wyciągania na statek kotwicy:





Z tarasu latarni rozpościera się super widok na wejście do poru:



oraz bosmanat, tutaj każda załoga ma meldować swoje przybycie. Nie widziałem aby podpływały statki ale widziałem kilka żaglówek których kapitanowie wchodzili do budynku:



Jadę dalej wzdłuż promenady. Rozkładają się handlujący różnego rodzaju badziewiem odpustowym, lecz nie oni są obiektem, mojego zainteresowania a inne rzeczy choćby pomnik upamiętniający zaślubiny Polski z morzem



Na przeciw na plaży łopocze biało-czerwona:



Trochę dalej wjazd na molo. Wejścia strzeże ostra kasjerka która kasuje za wejście 5 zeta, dziękuję serdecznie i jadę dalej, a molo sobie na pamiątkę fotografuję:





Wzdłuż Kołobrzegu biegnie kawałkami droga rowerowa R-10 głównie asfaltowe kawałki ale też porządna betonówka w parku oświetlona latarniami o wysokości około 1 metra ze światłem skierowanym na drogę, ciekawostka. Droga głównie oznaczona jest tak:



Za jakiś okres czasu będzie tą drogą można dojechać ze Świnoujścia na Hel. Drogą tą jak zresztą i w całym Kołobrzegiem przemieszczają się rzesze rowerzystów zarówno tych z załadowanymi sakwami i przyczepkami jak i tych traktujących rowery jako środek szybkiego transportu. Tutaj zauważyłem że ktoś taki jak ja na "góralu" jest ewenementem, tutaj wszyscy bez wyjątku poruszają się na holendrach !!! Dojeżdżam w okolice dzielnicy Podczele. Tutaj droga rowerowa robi sie węższa i z kostki którą narusza już ząb czasu. Nie jadę nią zbyt długo jedynie do najbliższego "krzaczka" Zawracam i trafiam na małe molo całkowicie puste molo:



Zawracam w kierunku starówki. Po drodze mijam zamaskowanego szosowca ;)



Jestem na Starówce, tutaj sporo zabytków takich jak baszta prochowa, czy też obelisk przed katedrą jak i sama katedra oraz ratusz:









Ciekawym detalem placu jest stylowa latarnia:



Jadąc sobie docieram najpierw do fajnej fontanny:



oraz na Stadion Miejski, niejedno miasto powinno brać przykład z tego jak powinien wyglądać taki obiekt. Obok niego znajduje się duża hala sportowa oraz....lodowisko i....strzelnica :)











Miasto to ie tylko piach tandetne pamiątki itp. to też rzeka Parsęta:



Obok niej na lewym jej brzegu znajduje się źródło wody. Wieki temu po jej odparowaniu (warzeniu) była ona nośnikiem soli która służyła do konserwacji ryb i handlowano nią. Później pod koniec XIX wieku odkryto wartości lecznicze.



Pozdrawiam tych którzy dotrwali do końca tego wpisu :D
Kategoria Samotnie


  • DST 14.68km
  • Czas 00:50
  • VAVG 17.62km/h
  • VMAX 28.10km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • HRavg 101 ( 50%)
  • Kalorie 374kcal
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po zakupy

Poniedziałek, 1 sierpnia 2011 · dodano: 07.08.2011 | Komentarze 2

Po wczorajszych nieudanych zakupach dziś przyszła kolej na mnie. Odpowiednio wcześniej wyjechałem do Kołobrzegu. Kupiłem co miałem kupić i wracając spotkałem policjanta na nietypowym pojeździe. Zagadnięty o to czemu tego samego nie robi ale na rowerze odparł "Bardzo lubię rower ale głównie patroluje plażę a tam rowerem raczej trudno"

Kategoria Samotnie


  • DST 21.54km
  • Czas 00:54
  • VAVG 23.93km/h
  • VMAX 29.50km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • HRavg 101 ( 50%)
  • Kalorie 782kcal
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zamknięte :(

Niedziela, 31 lipca 2011 · dodano: 07.08.2011 | Komentarze 0

Cały dzień mieliśmy się wybrać na zakupy. Cały czas mówiliśmy "jaszcze czas" "za parę minut" "zdązymy" Kiedy pojechaliśmy do pierwszego dyskontu okazało się że wszystkie w niedzielę są nawet w kurorcie do 20 :D Wycałowaliśmy dokładnie wszystkie klamki i wróciliśmy z niczym.
Kategoria Z Izą


  • DST 59.06km
  • Czas 03:54
  • VAVG 15.14km/h
  • VMAX 33.00km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • HRavg 102 ( 51%)
  • Kalorie 1869kcal
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

po wybrzeżu

Czwartek, 28 lipca 2011 · dodano: 06.08.2011 | Komentarze 5

Piękny dzień aby pozwiedzać okolicę. W końcu po coś rower na dachu samochodu jechał 595 kilometrów. Kobiety najstarsza, młodsza i najmłodsza poszły się plażować. Ja (podobno nie powinno się zdania zaczynać od "Ja") pojechałem pozwiedzać okolicę. Kierunek zachód czyli Dźwirzyno. Jadę piękną drogą asfaltową. Jest równo szeroko jedzie się wspaniale, droga wije się między drzewami gęba sama sie uśmiecha.





Zajeżdżam na plażę i nie żałuję że nie leże w takim tłumie.



Przejeżdżam przez miejscowość, moim celem jest port i rozeznanie cen ryb. Ciekawostką jest że na każdym kroku można zjeść choćby pizzę i kebab a porządnego sklepu z rybami wszak z tego powinno słynąć nasze morze ze świecą szukać. Zajeżdżam w znajome miejsce i tutaj szok 10 dekagramów flądry czyli najtańszej ryby na cenniku kosztuje 5 złotych. Znawcy tematu wiedzą że flądra ma mięso z jednej strony i nie jest go specjalnie dużo :/ Cóż taniej nie będzie, niemniej mnie udaje się kupić 2 kilogramy świeżutkiej ryby za 10 złotych dzięki Majce ale to opowieść na zupełnie inny wpis ;)



Skoro zobaczyłem te straszne ceny to lepiej sobie pozwiedzać. Na początek miejscowość wzbogaciła się o nowy most.



Most służył za podpórkę dla mojego rowerka, ważniejsze jednak jest tło czyli wejście do portu.



Sam wjazd i wyjazd prezentują się zacnie.



W samym porcie cisza i spokój. Przy nabrzeżu zaledwie jeden kuter.



Opuszczam Dźwirzyno i wjeżdżam do Rogowa po drodze z płyt betonowych budowanej w latach 30-tych XX wieku.



Rogowo to inny świat, miejscowość cicha senna bez tych "atrakcji" wielkich kurortów. Nigdy tutaj nie byłem ale widać że miejscowość zaczęła swoje kolejne życie dzięki turystyce. Zawsze była wojskowe zarówno przed jak i po wojnie. Mimo że większość obiektów jest od lat nieczynna a wszystko zaczynają porastać bujne chwasty można odnieść wrażenie że czas się zatrzymał a żołnierze poszli na obiad do kantyny. Obiekt nie stracił lotniskowego charakteru tyle że stacjonuje tam zupełnie inny sprzęt.



O solidności budowy niech świadczy fakt że do dnia dzisiejszego nietknięte są zjazdy dla wodnopłatów do jeziora Resko Przymorskie które ma bardzo bogatą historię, między innymi epizod z bursztynową komnatą.



oraz wielkie betonowe place służące w tej chwili za parkingi dla wczasowiczów. Co prawda drogie ale kiedy wjedzie się na sam szczyt góry ziemi można mieć przecudny widok na cały parking ;)



Kolejna miejscowość na mojej dzisiejszej trasie to Mrzeżyno tutaj wyraźnie więcej ludzi i większy ruch. Jadę w kierunku plaży sprawdzić frekwencję. Przy wejściu wita mnie sympatyczny delfin.



Tłok taki sam jak wszędzie. Wyjeżdżając z plaży po prawej jak i po lewej stronie mam taki widok.



Rozkoszuję się nim przez chwilę jak i zapachem sosen :)

Kręcę się trochę po miejscowości, uwagę przykuwa kościół na wzniesieniu. Jest to jedyne podaj wzniesienie w okolicy reszta to równiny. Kościół stary z pięknym wnętrzem, takie właśnie lubię.





Przysiadam na zewnątrz na chwilkę i myślę sobie........
Zaglądam zatem do portu. Ten wyraźnie większy od swojego poprzednika. Zacumowane statki, jest ich więcej.







Jadę na falochrony, tam oddaję się medytacji nad istnieniem świata i takie tam :D





Wracam do "miasta" i jadę sobie w pewną drogę która wydała się ciekaw, tuż za za zakrętem stoją normalne bloki każdy w innym kolorze i opuszczony budynek po:



Widywałem różne obiekty wojskowe ale teki pierwszy raz w życiu. Podjechałem do starszego pana który grabił ogródek i popytałem o to cudo. W potoku gwary której nie rozumiałem za bardzo udało mi się wyłuskać to że piekarnia ta piekła naprawdę przedni chleb, potem była przez kilka lat prywatna ale interes nie wypalił i upadła.
Jadąc dalej dojeżdżam do takiej tablicy;



dokonuje niejako jej odsłonięcia bowiem była zasłonięta przez brudną folię a ma informować o tym co tu będzie i reklamować to. Obok tej tablicy stoi co innego:



Może to nieistotne ale za ową "tablicą" był piękny las zasobny w grzyby co widziałem u ludzi wychodzących z pełnymi koszami podgrzybków. Nie przyjechałem jednak na grzybobranie. Jadę na drugi falochron. Tutaj spotykam rowerową grupę Niemców. Mój Niemiecki tak samo słaby jak ich Polski, porozumiewamy się na migi a raczej palcem na mapie wskazuję im drogę. Rozsiadam się na falochronie i patrzę tempo w morze. Nie mogę sobie jak i mojemu wiernemu przyjacielowi odmówić zdjęć:





Cóż każda wycieczka musi się kiedyś skończyć nawet tak wspaniała obfitująca w odwiedzenie tylu magicznych miejsc. Wracając zatrzymuję się na chwilę w dwóch miejscach. Pierwsze to budowa drogi rowerowej Dźwirzyno-Rogowo widać rozmach prac oraz to że będzie to solidna i szeroka budowa:



oraz pewna sosna w Dźwirzynie która że rośnie jest prawdziwym cudem natury:

Kategoria Samotnie


  • DST 25.16km
  • Czas 01:40
  • VAVG 15.10km/h
  • VMAX 30.90km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • HRavg 99 ( 49%)
  • Kalorie 655kcal
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do miasta

Poniedziałek, 25 lipca 2011 · dodano: 06.08.2011 | Komentarze 0

Z Martyną wybraliśmy się do Kołobrzegu po zakupy.


  • DST 14.05km
  • Czas 01:02
  • VAVG 13.60km/h
  • VMAX 23.02km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • HRavg 99 ( 49%)
  • Kalorie 616kcal
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Grzybowo

Niedziela, 24 lipca 2011 · dodano: 06.08.2011 | Komentarze 2

Po przyjeździe do Grzybowa zakwaterowaniu rozpakowaniu się oraz odpoczynku bo 11 godzin za kółkiem robi swoje pojechaliśmy oczywiście naszymi rowerami zwiedzić najbliższą okolicę no i zobaczyć morze. Piękne szerokie asfaltowe drogi mają tam nad morzem. Szkoda że nie u nas. Ale trzeba korzystać puki czas.

Kategoria Rodzinnie


  • DST 27.60km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:37
  • VAVG 17.07km/h
  • VMAX 45.10km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • HRavg 119 ( 59%)
  • Kalorie 1453kcal
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Opóźnienie

Sobota, 23 lipca 2011 · dodano: 23.07.2011 | Komentarze 1

Planowany wyjazd na wakacje opóźnia się o kilka godzin. Wszystko przygotowane nic tylko jechać. Snułem się po domu jak lew po pustej klatce, na opisie GG Marcina wyczytuję że poszedł na rower. Sms-em trochę wyrzutem piszę że to świństwo że mnie nie zabrał :D odpisał że czyści rower i żebym podjechał, jem i wyjeżdżam. Dzwoni Marcin ze standardowym pytaniem "gdzie jesteś" kiedy odparłem że w drodze oznajmił że się spotkamy w połowie drogi między nami czyli obok Biedronki. Przyjechałem i czekam, czekam, czekam a Marcinka nie ma. Dzwonie i muszę jechać do niego bo zapomniał bidonu biedactwo ;)
Jedziemy na rundę po mieście sprawdzić pociąg do Krakowa (nie pasuje nam na wyjazd) i w miejsca w które raczej nie zaglądamy. Powrót do domu i już tylko kilka godzin do godziny "W"

Śląska nutka:

&feature=player_detailpage

  • DST 31.79km
  • Czas 01:36
  • VAVG 19.87km/h
  • VMAX 53.80km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • HRavg 115 ( 57%)
  • Kalorie 1217kcal
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szkoda

Niedziela, 17 lipca 2011 · dodano: 17.07.2011 | Komentarze 3

Szkoda że kiedy piękna ciepła niedziela trzeba pracować. Cóż nikt nie obiecywał sielanki, zatem na 14 do służby a równiutko o 22 w miasto. Jest niebywale ciepło, krótki rękaw wystarczy. Pojechałem na aleję Jana Pawła II popatrzeć jak w Piekarach Śląskich kumulacja święta miasta jest pokaz sztucznych ogni. Pokaz zaplanowany na 22.30 opóźnia się. Kiedy ruszam w kierunku Łagiewnik słyszę pierwsze wystrzały nie obracam się tylko jadę dalej. Skoro się spóźnili stracili widza ;) Jadę do Łagiewnik i DdR-em powrót do Śródmieścia. Jadę do sklepu po FRUGO a tu guzik ale nie ten z butelki, sklep zamknięty. Wracam do domu wspominając sobie że kiedyś były i lody FRUGO. Może i one wrócą !!??

&feature=player_detailpage

  • DST 19.37km
  • Czas 01:09
  • VAVG 16.84km/h
  • VMAX 43.80km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • HRavg 108 ( 54%)
  • Kalorie 669kcal
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

miły finał dnia :D

Sobota, 16 lipca 2011 · dodano: 16.07.2011 | Komentarze 6

Na 14 bez specjalnego entuzjazmu pojechałem do służby. Około 18 dzwoni Iza z propozycją że albo przygotuje mi kolację ;) albo przyjedzie po mnie do pracy na rowerze. Zamurowało mnie z leksza i oczywiście poprosiłem żeby przyjechała po mnie :D Dokładnie o 22 przyjeżdża po mnie i jedziemy do miasta na krótką przejażdżkę. Kilka minut wcześniej dzwoni Marcin z informacją że własnie wypił butelkę FRUGO !!! "No to wróciło" pomyślałem i wyjechałem z myślą aby je znaleźć. Długo nie szukałem, w jednym ze sklepów było i czekało na mnie moje ulubione.......



Wygląd ten sam, charakterystyczny klik nakrętki ten sam i co najważniejsze smak TEN SAM. Powrót do domu po 23 i jestem zszokowany formą mojej żony, w paru miejscach to ja ją goniłem.
Kategoria Rodzinnie, Samotnie