Info
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2023, Sierpień14 - 2
- 2023, Lipiec24 - 0
- 2023, Czerwiec26 - 7
- 2023, Maj27 - 2
- 2023, Kwiecień22 - 5
- 2023, Marzec10 - 2
- 2023, Luty1 - 1
- 2023, Styczeń9 - 4
- 2022, Grudzień3 - 0
- 2022, Listopad5 - 1
- 2022, Październik18 - 0
- 2022, Wrzesień24 - 1
- 2022, Sierpień13 - 0
- 2022, Lipiec9 - 0
- 2022, Czerwiec22 - 0
- 2022, Maj16 - 2
- 2022, Kwiecień10 - 3
- 2022, Marzec11 - 5
- 2022, Luty6 - 6
- 2021, Październik4 - 0
- 2021, Wrzesień16 - 0
- 2021, Sierpień14 - 0
- 2021, Lipiec9 - 1
- 2021, Czerwiec11 - 0
- 2021, Maj11 - 3
- 2021, Kwiecień3 - 2
- 2021, Marzec1 - 0
- 2021, Luty1 - 0
- 2020, Grudzień1 - 0
- 2020, Październik1 - 0
- 2020, Wrzesień6 - 0
- 2020, Sierpień12 - 1
- 2020, Lipiec14 - 0
- 2020, Czerwiec8 - 4
- 2020, Maj6 - 3
- 2020, Kwiecień16 - 29
- 2020, Marzec6 - 8
- 2020, Luty1 - 1
- 2020, Styczeń2 - 2
- 2019, Listopad2 - 0
- 2019, Październik2 - 3
- 2019, Wrzesień7 - 0
- 2019, Sierpień17 - 2
- 2019, Lipiec13 - 0
- 2019, Czerwiec26 - 2
- 2019, Maj3 - 2
- 2019, Kwiecień5 - 5
- 2019, Marzec7 - 11
- 2019, Luty3 - 0
- 2018, Listopad3 - 0
- 2018, Październik5 - 0
- 2018, Wrzesień16 - 7
- 2018, Sierpień12 - 4
- 2018, Lipiec9 - 0
- 2018, Czerwiec14 - 0
- 2018, Maj12 - 7
- 2018, Kwiecień15 - 26
- 2018, Marzec5 - 12
- 2018, Luty3 - 3
- 2018, Styczeń1 - 2
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Listopad5 - 0
- 2017, Październik5 - 0
- 2017, Wrzesień11 - 0
- 2017, Sierpień15 - 5
- 2017, Lipiec8 - 3
- 2017, Czerwiec14 - 4
- 2017, Maj12 - 9
- 2017, Kwiecień11 - 14
- 2017, Marzec4 - 2
- 2017, Luty3 - 1
- 2017, Styczeń1 - 1
- 2016, Grudzień1 - 0
- 2016, Listopad3 - 0
- 2016, Październik5 - 6
- 2016, Wrzesień6 - 4
- 2016, Sierpień14 - 4
- 2016, Lipiec13 - 2
- 2016, Czerwiec12 - 10
- 2016, Maj10 - 6
- 2016, Kwiecień12 - 9
- 2016, Marzec7 - 4
- 2016, Luty2 - 2
- 2016, Styczeń4 - 2
- 2015, Grudzień2 - 3
- 2015, Listopad3 - 4
- 2015, Październik5 - 9
- 2015, Wrzesień8 - 12
- 2015, Sierpień11 - 3
- 2015, Lipiec15 - 16
- 2015, Czerwiec13 - 14
- 2015, Maj9 - 7
- 2015, Kwiecień6 - 6
- 2015, Marzec2 - 0
- 2015, Luty5 - 3
- 2015, Styczeń5 - 5
- 2014, Grudzień1 - 1
- 2014, Listopad5 - 5
- 2014, Październik4 - 6
- 2014, Wrzesień11 - 9
- 2014, Sierpień10 - 10
- 2014, Lipiec17 - 24
- 2014, Czerwiec16 - 16
- 2014, Maj10 - 14
- 2014, Kwiecień17 - 30
- 2014, Marzec5 - 8
- 2014, Luty9 - 28
- 2014, Styczeń6 - 20
- 2013, Grudzień5 - 6
- 2013, Listopad5 - 12
- 2013, Październik11 - 17
- 2013, Wrzesień18 - 27
- 2013, Sierpień17 - 21
- 2013, Lipiec20 - 54
- 2013, Czerwiec2 - 11
- 2013, Maj15 - 53
- 2013, Kwiecień12 - 48
- 2013, Marzec5 - 29
- 2013, Luty4 - 14
- 2013, Styczeń7 - 18
- 2012, Listopad6 - 21
- 2012, Październik6 - 8
- 2012, Wrzesień12 - 45
- 2012, Sierpień16 - 43
- 2012, Lipiec16 - 88
- 2012, Czerwiec8 - 35
- 2012, Maj11 - 64
- 2012, Kwiecień13 - 61
- 2012, Marzec5 - 39
- 2012, Styczeń2 - 13
- 2011, Grudzień5 - 34
- 2011, Listopad9 - 59
- 2011, Październik7 - 27
- 2011, Wrzesień12 - 41
- 2011, Sierpień17 - 60
- 2011, Lipiec17 - 50
- 2011, Czerwiec14 - 101
- 2011, Maj16 - 115
- 2011, Kwiecień14 - 118
- 2011, Marzec15 - 97
- 2011, Luty7 - 47
- 2011, Styczeń9 - 37
- 2010, Grudzień4 - 29
- 2010, Listopad7 - 31
- 2010, Październik14 - 71
- 2010, Wrzesień24 - 71
- 2010, Sierpień21 - 103
- 2010, Lipiec23 - 98
- 2010, Czerwiec18 - 52
- 2010, Maj9 - 72
- 2010, Kwiecień21 - 140
- 2010, Marzec14 - 117
- 2010, Luty5 - 27
- 2010, Styczeń4 - 30
- 2009, Grudzień10 - 80
- 2009, Listopad7 - 45
- 2009, Październik2 - 13
- 2009, Wrzesień9 - 27
- 2009, Sierpień11 - 29
- 2009, Lipiec11 - 22
- 2009, Czerwiec14 - 9
- 2009, Maj12 - 6
- 2009, Kwiecień9 - 0
- 2009, Styczeń2 - 0
- 2008, Listopad1 - 0
- 2008, Październik2 - 0
- 2008, Wrzesień3 - 0
- 2008, Sierpień9 - 0
- 2008, Lipiec15 - 0
- 2008, Czerwiec20 - 0
- 2008, Maj15 - 0
- 2008, Kwiecień5 - 0
- 2008, Marzec2 - 0
- 2008, Luty1 - 0
- 2008, Styczeń1 - 0
- 2007, Wrzesień2 - 0
- 2007, Sierpień7 - 0
- 2007, Lipiec4 - 0
- 2007, Czerwiec1 - 0
- 2007, Maj4 - 2
- 2007, Kwiecień2 - 0
- 2006, Październik1 - 0
- 2006, Wrzesień1 - 0
- 2006, Sierpień1 - 0
- 2006, Lipiec6 - 0
- 2006, Czerwiec1 - 0
- 2006, Maj3 - 0
- 2006, Kwiecień5 - 0
- 2005, Październik5 - 0
- 2005, Wrzesień14 - 0
- 2005, Sierpień10 - 0
- 2005, Lipiec8 - 0
- 2005, Czerwiec6 - 0
- 2005, Maj3 - 0
- 2005, Kwiecień7 - 0
- 2005, Marzec1 - 0
- 2004, Wrzesień4 - 0
- 2004, Sierpień5 - 0
- 2004, Lipiec12 - 0
- 2004, Czerwiec8 - 0
- 2004, Maj2 - 0
- 2003, Sierpień5 - 0
- 2003, Lipiec7 - 0
- 2003, Czerwiec14 - 0
- 2003, Maj8 - 0
- DST 34.38km
- Teren 5.58km
- Czas 02:03
- VAVG 16.77km/h
- VMAX 31.70km/h
- Temperatura 1.0°C
- HRmax 189 ( 94%)
- HRavg 136 ( 68%)
- Kalorie 2743kcal
- Sprzęt Merida Kalahari 510
- Aktywność Jazda na rowerze
do Swierklańca
Czwartek, 20 stycznia 2011 · dodano: 20.01.2011 | Komentarze 4
Mam dwa dni wolnego więc oba o ile pogoda pozwoli mam zamiar poświęcić rowerowaniu.Dziś pogoda pozwoliła a więc około południa dosiadłem swojego wiernego czarno-żółtego rowerowego rumaka i pojechałem przed siebie.Od razu wiedziałem że pojadę w kierunku Świerklańca.Uwielbiam tam jeździć ale w tygodniu bo w łikendy zwłaszcza ciepłe nie można tam wetknąć palca a o jeździe można zapomnieć.Kiedy wyjechałem z domu i wjechałem do lasu wpadłem w mieszaninę błota zeszłorocznych liści i igliwia.Jazda po tej mazi nie była przyjemna ale krótka.Dalej już znajomymi mi ulicami na Stroszku i później w Radzionkowie.Tutaj na jednym z sygnalizatorów przy ulicy Męczenników Oświęcimia odczekuję trzy zmiany zanim zapali się zielone światło.Nie zauważam że stoję za pętlą indukcyjną.Tak swoją drogą to te pętle mogłyby by na jezdni być oznaczone jakąś nawet cieniutką linią bo zwłaszcza na mokrym asfalcie są niewidoczne.
Mijam Radzionków,jednym kołem zahaczam o Piekary Śląskie i boczną ulicą Orzecha wjeżdżam do Świerklańca.
Wjechałem do puściutkiego parku byłem tylko ja i mój wierny rower.

Robię wokół dwie pełne rundy,na obrzeżach parku trwa wielka wycinka drzew ale nie tych starodrzewów tylko pospolitych topól i samosiejek.Wszędzie pełno drwali a jedyne co słychać to piły mechaniczne.Podjeżdżam do jeziora skutego krą.Wiatr chce łeb urwać więc chowam się za wał.Zjeżdżam na dół po mostku i trafiam na kończącą się budowę przystani kajakowej.


Siadam na jednej z moich ulubionych ławek z widokiem na staw parkowy i zajadam się prowiantem ;)
Podobno kiedy ryją krety jest to oznaką że zima już nie wróci albo jej nie będzie wcale.Cały park przeryty jest świeżymi krecimi kopcami.Ten powstał na moich oczach.

Po posiłku i kontemplacji widoku stawu stwierdzam że jednak cieplej mi jadąc na rowerze.Jadę bokiem parku aby zobaczyć jeden z moich ulubionych kościółków.Jakoś nie mam szczęścia zobaczyć go w środku zawsze zamknięty.Jednak widok zewnętrzny musi mi i tym razem wystarczyć.

Powrót do Bytomia tą samą trasą w trakcie której towarzyszył mi drobniuteńki śnieg.
Kategoria Samotnie
- DST 20.51km
- Czas 01:11
- VAVG 17.33km/h
- VMAX 38.30km/h
- Temperatura 2.0°C
- HRmax 165 ( 82%)
- HRavg 136 ( 68%)
- Kalorie 1304kcal
- Sprzęt Merida Kalahari 510
- Aktywność Jazda na rowerze
TdM dwie pętle
Środa, 12 stycznia 2011 · dodano: 12.01.2011 | Komentarze 4
Tylko po swojej dzielnicy zrobiłem dziś sobie dwie pętle.Jezdnie co prawda bez śniegu ale na jednej z bocznych uliczek pod wodą był lód i przednie koło mi ociekło i wywinąłem "orła" myślałem że takie rzeczy zdarzają mi się tylko w SPD ale widać nie tylko.Mam nadzieję że resztki brudnego śniegu wreszcie stopnieją a słońce osuszy ulice i drogi leśne.Każdy ma swoje jakieś szczególnie ulubione miejsce.Dla jednych jest to male oczko wodne dla kogoś innego jest łaka a dla mnie jest to drzewo dąb szypułkowy.Rośnie ono sobie spokojnie w Miechowicach obok dawnej leśniczówki w lecie zawsze ktoś po nim odpoczywa czyta książkę a kiedy trawa wyrośnie odpowiednio wysoka to spotykają się tam........ ;)
Pojechałem sobie tam dzisiaj na nie popatrzeć.Cisza spokój a ono sobie stoi i rośnie ku uciesze spacerowiczów.
Zdjęcia pochodzą od użytkowników Miech i halny z forum miechowice.net oraz Pani Katarzyny Ziółkowskiej jednej z laureatek konkursu fotograficznego "Moje Miechowice" za które bardzo dziękuję.
zdjęcie Miech-a

zdjęcie halnego

zdjęcie Katarzyny Ziólkowskiej
Kategoria Samotnie
- DST 13.47km
- Czas 01:09
- VAVG 11.71km/h
- VMAX 38.70km/h
- Temperatura 1.0°C
- HRmax 173 ( 86%)
- HRavg 108 ( 54%)
- Kalorie 1526kcal
- Sprzęt Merida Kalahari 510
- Aktywność Jazda na rowerze
XXII Gliwicka Masa Krytyczna
Piątek, 7 stycznia 2011 · dodano: 07.01.2011 | Komentarze 2
32 rowerzystów zjechało dziś do Gliwic na XXII Gliwicką Masę Gliwicką by przejechać trasę kolejnej imprezy wśród wszystkich ekipa z Bytomia w składzie: ja czyli bazgrzący po klawiaturze oraz Mario który bezpiecznie dowiózł nas do celu swoim dostawczakiem Leszek który nijak nie może się dać namówić na swój profil na BS ale może kiedyś :)Na imprezie jak to zawsze rozmowy śmiech na placu Krakowskim noworoczne petardy i jeden zimny ogień.Jazda w dodatniej temperaturze przy muzyce "audiobika" A co najważniejsze mieliśmy wyborny humory,zresztą zawsze tak jest.
Powrót z Mario bo Leszek postanowił wrócić do Bytomia rowerem ;) Pewnie chciał rozładować emocje ale to dobrze.
Kategoria Masa Krytyczna, Z przyjaciółmi,choć z jednym ;)
- DST 8.04km
- Teren 8.04km
- Czas 01:06
- VAVG 7.31km/h
- VMAX 24.10km/h
- Temperatura 0.0°C
- HRmax 166 ( 83%)
- HRavg 122 ( 61%)
- Kalorie 888kcal
- Sprzęt Merida Kalahari 510
- Aktywność Jazda na rowerze
50 na 50 czyli raz jechałem a raz pchałem :)
Niedziela, 2 stycznia 2011 · dodano: 02.01.2011 | Komentarze 1
Po obiedzie małżonka zaatakowała mnie hasłem o krótkiej wycieczce rowerowej.Czasu nie było zbyt wiele bo ledwie godzinka z okładem,ale starczyło na wyjazd w najbliższą okolicę czyli do Lasu Miechowickiego.Objechaliśmy znane drogi i pokusiło nas pojechać nad Brandkę.Ilości śniegu jakiego tam napadało który w wielu miejscach sięgał nam powyżej piast spowodowało że połowę dystansu rower był pchany ciągnięty i szarpany.Kilkaset metrów przed stawem daliśmy za wygraną i wróciliśmy starą drogą do domu.Dziś też zakończyła ferie u nas Perła która powróciła do swojej właścicielki :(
Kategoria Rodzinnie
- DST 17.32km
- Teren 16.52km
- Czas 01:30
- VAVG 11.55km/h
- VMAX 23.50km/h
- Temperatura -1.0°C
- HRmax 169 ( 84%)
- HRavg 129 ( 64%)
- Kalorie 2178kcal
- Sprzęt Merida Kalahari 510
- Aktywność Jazda na rowerze
Noworocznie
Sobota, 1 stycznia 2011 · dodano: 01.01.2011 | Komentarze 5
Jeśli rozpoczynać nowy rok to tylko z rowerem.Tak było w zeszłym roku tak jest dziś i sądzę że będę pielęgnował tą nową świecką tradycję.Dzisiejszy dzień zaczął się od pięknej słonecznej pogody,co prawda wiało i to mocno ale miałem jechać do lasu więc w spokojniejsze miejsca osłonięte od wiatru.Wygrzebałem się z łóżka zjadłem płatki z mlekiem zabrałem rower i pojechałem do Lasu Miechowickiego.Tam gdzie chodzą piesi ścieżki fajnie wydeptane,części tras rowerowych odśnieżone jak zeszłej zimy.Może nie super dokładnie ale w sposób umożliwiający swobodne jazdy bez ciągłej walki z koleinami i lodem.Były reż miejsca gdzie musiałem prowadzić rower ale był to może odcinek 20 metrów.W lesie dopada mnie krótka ale bardzo intensywna śnieżyca,przez krótką chwilę na 10 metrów w dal nic nie widać.
Dojeżdżam do miejsca gdzie składowane jest siano dla leśnych zwierzątek.W kilku miejscach są takie bele,dopiero ta jest "rozpakowana" a woń sianka roznosi się dookoła.Szkoda że zdjęcie nie może tego oddać......

Jadę w kierunku Segietu i Dolomitów Sportowej Doliny.Zanim jednak dojeżdżam do Segietu muszę się zmierzyć z kawałkiem ulicy.Dojeżdżam do wjazdu na trasę rowerową i po lewej stronie widzę że jazda nie będzie możliwa.Tak na oko zalega 30 centymetrów śniegu.Odpuszczam jazdę bo wąziutka ścieżynka wydeptana przez zbłąkanego turystę to dla mnie za mało.

Skręcam w ulicę Wiejską i ubitym traktem wjeżdżam do Segietu.Tutaj mnóstwo biegaczy.Z każdym mijany niezależnie czy spacerowiczem czy też uprawiającym sport mówimy sobie do siego roku .Podjeżdżam do strumyczka który przyjemnie sobie szumi :)

Objeżdżam obrzeżami rezerwat wjeżdżam na krótko do Tarnowskich Gór i wracam do Dolomitów Sportowej Doliny.Tutaj mnóstwo narciarzy od tych na "boazeriach" do tych na "parapecikach" Na tle stoku robię zdjęcie rowerka ;)

oraz autolanserską fotę autora tego wpisu :)

Zaraz po zdjęciu jeden ze spacerowiczów jeszcze w szampańskim nastroju zagaduje mnie na zasadzie "albo ja nie wytrzeźwiałem albo to nie pora roku i widzę rowerzystę" rozwiewam jego obawy informując jednocześnie że wszystko jest w porządku i dodatkowo jest 1 stycznia 2011 roku.Wymieniamy jeszcze kilka zdań o poprzedniej nocy i jadę dalej.
Dosłownie kilkadziesiąt metrów dalej widzę auto mordercę.Są osoby które pamiętają film "Christine".W jednej z finałowych scen po morderczej walce samochód trafia do huty gdzie zostaje zamieniony w kostkę wsadową do pieca hutniczego.W ostatniej scenie samochód zaczyna ożywać i....ożył.Widziałem go dziś i co gorsza zaczyna brać się za nas rowerzystów ;)

Słysząc jego coraz groźniejsze pomrukiwanie decyduję się na powrót do domu.
Zaglądam jeszcze na budowę tunelu rowerowego pod budowaną autostradą A1.Tunel w zasadzie gotowy.Zostaje jeszcze zrobić podjazdy i wykończyć go co nastąpi najprawdopodobniej wiosną.Nie odmawiam sobie i robię rundę w środku.Jestem chyba pierwszym rowerzystą który tam wjechał bo innych śladów nie widziałem.


Wszystkim czytający lub tylko tutaj zaglądającym życzę rowerowego 2011 roku !!!!
Kategoria Samotnie
- DST 16.67km
- Teren 5.26km
- Czas 01:12
- VAVG 13.89km/h
- VMAX 36.50km/h
- Temperatura -4.0°C
- HRmax 174 ( 87%)
- HRavg 122 ( 61%)
- Kalorie 2483kcal
- Sprzęt Merida Kalahari 510
- Aktywność Jazda na rowerze
Miasto
Czwartek, 30 grudnia 2010 · dodano: 30.12.2010 | Komentarze 3
Kiedy pokazało się słońce pomyślałem o rowerze.Przez ostatnie kilka dni nie dopadało śniegu więc wszystkie uczęszczanie ścieżki są udeptane przez pieszych.Na samym początku myślałem o zimowym wyjeździe do Chorzowa a konkretnie do Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku,samemu mi się nie chciało a ewentualnych kompanów do jazdy na horyzoncie nie było.Przypomniało mi się o zmianie oznakowania w związku z budową Agory.Ruszyłem więc w kierunku Centrum Bytomia.Chciałem zobaczyć oznakowanie ułatwiające poruszanie się rowerzystom po naszym zacnym grodzie.Jadąc do miasta przejechałem przez Park Miejski.Tutaj chylę czoła przed pieszymi którzy chodzą stadnie po drodze rowerowej.Dzięki nim a nie Miejskiemu Zarządowi Dróg i Mostów który powinien drogę odśnieżyć śnieg jest równo ubity i jedzie się w sumie komfortowo.Oczywiście ta wdzięczność nie będzie wieczna i skończy się wraz ze stopnieniem śniegu ;)
Kilkaset metrów dalej pojazd techniczny Tramwajów Śląskich ustawił się na drodze mojego przejazdu,na początku pomyślałem o wymalowaniu skargi na takie coś ale pomyślałem że przyjechali coś naprawić jest zima a jak jest zima to musi być zimno i wszystko zamarznięte więc niczego nie uszkodzą swym wozem :)

Jestem w Centrum i tutaj muszę pochwalić zarządzających ruchem w mieście za zmianę oznakowania po wybudowaniu Agory.Oznakowanie według mojej oceny zostało zmienione sensownie.Ułatwia ono poruszanie się po placu Kościuszki oraz kilku okolicznych ulicach.Rower staje się wokół największego budynku w Bytomiu pojazdem UPRZYWILEJOWANYM !!!




Ustawiony został też jeden stojak rowerowy.No cóż jego "szalony projektant" miał chyba znajomości w którejś z pobliskich kopalń.Załatwił kawałek gumy z taśmociągu poskładał w harmonię i zrobił "dizajnerski" stojak rowerowy.Co prawda rower można ustawić ale przypiąć go nie sposób,nie próbowałem ale nie widziałem możliwości przypięcia roweru.


Zaglądnąłem do Romana zamieniłem SPD na platformy i troszkę pogadaliśmy.Powrót do domu tą samą trasą jak po sznurku.Wjechałem sobie w pole i zrobiłem dwa autolanserskie zdjęcia jedno roweru i jedno siebie ;)

Kategoria Samotnie
- DST 8.90km
- Teren 3.92km
- Czas 00:45
- VAVG 11.87km/h
- VMAX 23.00km/h
- Temperatura -4.2°C
- HRmax 169 ( 84%)
- HRavg 133 ( 66%)
- Kalorie 993kcal
- Sprzęt Merida Kalahari 510
- Aktywność Jazda na rowerze
Nie ma lekko,pewna liczba i pewien koniec
Wtorek, 28 grudnia 2010 · dodano: 28.12.2010 | Komentarze 17
Po ponad dziesięciodniowej przerwie wyleczeniu odmrożeń przyszło mi w końcu dosiąść roweru i to prawdopodobnie po raz ostatni.Ostatni albowiem w magazynie sklepu czeka na odbiór mój nowy rower.Ale zanim do tego dojdzie pojechałem sobie na wycieczkę co prawda krótką ale dalej się nie dało a i kondycja nie najlepsza ;)Od samego rana padał raz mniej raz bardziej intensywnie skutkiem czego napadało go około kolejnych około 10 centymetrów.Poskutkowało to tym że jazda po przykrytym śniegiem lodzie na oponach 1,95 i SPD-ekach do najbardziej komfortowych nie należała zwłaszcza na osiedlu gdzie są wąsko odśnieżone ulice.Kierowcy trąbią jak wściekli szczególnie autobusów.Tak jak poprzednim razem potrzebny był balans ciałem aby nie zaliczyć gleby a właściwie śniegu.Co nie udało się na jezdni udalo się skutecznie w lesie,ale cóż to taka tradycja.Z uwagi na trudne warunki chciałem w miejscowym serwisie zamienić SPD na platformy,za pierwszym razem nie było klucza do pedałów cóż zdarza się.Dziś był klucz ale nie było serwisanta.Będzie jutro a chłopak który był na miejscu robił za ozdobę serwisu.Cóż trzeba korzystać ze sprawdzonego i rzetelnego serwisu nauczka na przyszłość.Po tej "przygodzie" pojechałem do pobliskiego Lasu Miechowickiego wydeptanymi przez pieszych ścieżkami.W trakcie jedynego postoju przełączając funkcje w liczniku zauważyłem że stuknęło mojej Meridzie 10000 kilometrów.

Fajny przebieg i czas na zmianę.Za kilka może kilkanaście dni będę dosiadał nowego roweru.Merida dalej pozostanie ale jako środek transportu do poruszania się zimą.Trochę smutno bo razem przejechaliśmy te kilometry często w deszczu burzy śnieżycy a nawet siarczystym mrozie.A jeśli w towarzystwie to zawsze doborowym.Te lata będę wspominał bardzo przyjemnie.Mam nadzieje że nowy sprzęt będzie mi wiernie służył jak i dostarczy wielu przeżyć
Kategoria Samotnie
- DST 25.47km
- Czas 01:56
- VAVG 13.17km/h
- VMAX 35.30km/h
- Temperatura -10.0°C
- HRmax 177 ( 88%)
- HRavg 132 ( 66%)
- Kalorie 3157kcal
- Sprzęt Merida Kalahari 510
- Aktywność Jazda na rowerze
XVIII Bytomska Rowerowa Masa Krytyczna
Piątek, 17 grudnia 2010 · dodano: 17.12.2010 | Komentarze 6
Tak naprawdę to wcale nie chciało mi się tyłka z domu ruszać,mam cieplutko komputer kubek kawy dzieci nie dokazują a małżonka nie marudzi o przedświątecznych sprawach.No czego chcieć więcej ?! Właściwie tylko tego aby 3 (trzeci) tydzień z rzędu pogoda a tym razem mróz nie pokonały mnie.Więc o 17 wyjeżdżam z domu spokojnie jadę sobie w kierunku Centrum.Już po kilkuset metrach przechodzę szybki kurs balansu (pupeczką) aby nie zaliczyć gleby albo raczej lodu jakim są pokryte ulice.Jazda w tych warunkach wymaga skupienia i wręcz ekwilibrystycznych umiejętności o czym w trakcie Masy przekona się kilka osób na szczęście w miarę bezboleśnie.Dojeżdżając do Centrum przed sobą widzę migające tylne światełka roweru,podjeżdżam bliżej i okazuje się że to Saves więc dalszą trasę pokonujemy razem w myśl zasady że razem raźniej i rzeczywiście.Dojeżdżamy do Rynku i mijamy rowerzystów jedziemy na kilka chwil do Romana niestety ten chwile wcześniej pojechał na Rynek.Zawracamy i "dzida" na Rynek.Tam wita nas kamera TVS i jej reporter przed którym chwilę robię uniki (uciekam).Jest nas 36 osób,jak na taki mróz a zeszłorocznego rekordu ujemnej temperatury nie pobiliśmy to frekwencja jest super !!! Jest z nami oprócz organizatora jeszcze Prezydent Bytomia bez roweru co zapisuje na minus i oczywiście niezawodni na takich imprezach przedstawiciele innych imprez odbywających się w Zabrzu i Gliwicach czyli Serafin i nax u boku którego przejeżdżam całą trasę i przegadujemy z humorystycznymi przerywnikami ;) w którym słowo "pedał" jest głównym przez nas używanym :P Trasa powolna oblodzona spowodowała dwa upadki na szczęście jak pisałem niegroźne.Po powrocie na Rynku czeka na nas herbata,gorąca pizza oraz "koksiok" który grzeje moje zamarznięte ręce.Jemy pijemy rozmawiamy grzejemy się czas ucieka.Czas wracać razem z Savesem tą samą drogą wracamy do naszych Miechowic,na jednym ze skrzyżowań żegnamy się i tak kończy się ten zamrożony dzień.Muszę SPD zamienić na zimowe warunki na platformy bo w tych butach nawet z ochraniaczami następnym razem daleko nie zajadę.Na koniec tekst który mnie rozkłada:
Kategoria Masa Krytyczna, Z przyjaciółmi,choć z jednym ;)
- DST 12.20km
- Teren 3.14km
- Czas 01:00
- VAVG 12.20km/h
- VMAX 37.40km/h
- Temperatura -3.8°C
- HRmax 174 ( 87%)
- HRavg 137 ( 68%)
- Kalorie 1464kcal
- Sprzęt Merida Kalahari 510
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedojechana Zabrzańska Masa Krytyczna
Piątek, 10 grudnia 2010 · dodano: 10.12.2010 | Komentarze 3
Biorąc pod uwagę że rowerzyści to ludzie cechujący się dużą kulturą osobistą to dzisiejszy wpis nie będzie okraszony wulgaryzmami,choć w wielu miejscach powinienem dodać kilka wyrazów powszechnie uznanych za nieparlamentarne.Dzisiejszy dzień nie zaczął się wcale źle.Rano zostałem radosnym posiadaczem nowego plecaka rowerowego.
Stary czyli

Już dawno był za mały i nie mieścił podstawowych moich rzeczy nie mówiąc już o większych wyjazdach.Mojej radości nie było końca i chciałem się pochwalić swoim nowym nabytkiem przyjaciołom w trakcie Piątej Zabrzańskiej Masy Krytycznej.Około 17 wyjechałem z domu w kierunku Rokitnicy.Chcąc uniknąć ruchliwej i wąskiej ulicy Frenzla wybrałem drogę przez las.Myślałem że panie z kijami udeptały trochę śnieg.Niestety głęboki śnieg nie pozwala na jazdę,rower trzeba prowadzić.Udaje mi się co prawda przejechać kilkaset metrów ale przejazd ten kończę upadkiem na szczęście bezbolesnym bo w świeży śnieg.Dojeżdżam do Rokitnicy i z ulicy Krakowskiej zjeżdżam na ulicę Ofiar Katynia.Jadę o dziwo dość dobrze odśnieżoną drogą rowerową.Odśnieżona droga kończy się na granicy z dzielnicą Mikulczyce.Jadę w silnej śnieżycy i porywistym wietrze.Chciałem przejechać na drogę rowerową.Dojechałem na szczyt ulicy i daleko zauważyłem TIR-a który stoi w poprzek drogi i radiowóz który nikogo nie przepuszcza,chciałem objechać to bokiem po drodze rowerowej ale już na początku było około 20 centymetrów śniegu.Ponadto między drogami jest rów odwadniający.O ile pamiętam miał około metra głębokości.Dziś tak było zawianego śniegu że ulica rów i wspomniana droga rowerowa stanowiły jedną białą płaszczyznę śnieżną.Nie chcąc ryzykować nocowania w tym rowie za radą policjantów zawracam do domu.Mówią że do trzech razy sztuka.....
Kategoria Masa Krytyczna, Samotnie
- DST 19.02km
- Teren 19.02km
- Czas 01:16
- VAVG 15.02km/h
- VMAX 34.00km/h
- Temperatura -3.0°C
- HRmax 169 ( 84%)
- HRavg 126 ( 63%)
- Kalorie 980kcal
- Sprzęt Merida Kalahari 510
- Aktywność Jazda na rowerze
Mały leśny rekonesans
Piątek, 26 listopada 2010 · dodano: 27.11.2010 | Komentarze 4
Pobudka o 8 rano za oknem błękitne niebo piękne słońce a na termometrze -3* więc poranek pod znakiem roweru.Nie miałem nic do załatwienia w mieście więc pojechałem do lasu.Na mrozie rozmokłe od deszczu leśne drużki stały się twarde i fajne do jazdy.Pojeździłem wokół budowanej autostrady A1 oraz budowanego tunelu rowerowego.Miał być oddany do użytku początkiem listopada.Od mojej ostatniej wizyty nic nie zmieniło.Małe opóźnienie nic strasznego.Koniec końców wylądowałem na kończącej się budować trasie rowerowej nr.20.Droga rowerowa została poprowadzona bokiem i nie trzeba jechać do Segiet-u ruchliwą ulicą.Z drogi rowerowej zjeżdżamy na ulicę Wiejską i już jesteśmy we wspomnianym Segiecie.

Przy wjeździe do rezerwatu stoją tablice informacyjne oraz tabliczki kierunkowe.Szkoda jedynie że na tabliczkach brak odległości w kilometrach.



Powrót do domu lasem,wizyta w piekarni i drugie śniadanie.
Kategoria Samotnie


