Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Dynio z miasteczka Bytom (Kleinfeld). Mam przejechane 54296.81 kilometrów Jeżdżę z prędkością średnią 16.71 km/h. button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Dynio.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 12.02km
  • Teren 2.14km
  • Czas 00:38
  • VAVG 18.98km/h
  • VMAX 41.10km/h
  • Temperatura -0.2°C
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

codzienność

Czwartek, 14 października 2010 · dodano: 14.10.2010 | Komentarze 2

Rano w bardzo gęstej mgle tak gęstej że jadąc obok domu w ostatniej chwili omijam zaparkowanego dostawczego Forda o włos.Trochę dalej widzę pieszych którzy wyłaniają się z mgły niczym Zombie ;) Ostatnio po głowie lata mi taka oto muzyka;


  • DST 11.72km
  • Teren 2.97km
  • Czas 00:38
  • VAVG 18.51km/h
  • VMAX 40.80km/h
  • Temperatura 2.1°C
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

cieplej :P

Środa, 13 października 2010 · dodano: 13.10.2010 | Komentarze 5

Do służby na 7.Co prawda przy plus dwóch stopniach ale wczoraj przy minus 4 jechało mi się o wiele lepiej.Democik rowerowy !? ;)


  • DST 10.80km
  • Teren 2.85km
  • Czas 00:36
  • VAVG 18.00km/h
  • Temperatura -4.0°C
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zimnoooooo

Wtorek, 12 października 2010 · dodano: 12.10.2010 | Komentarze 4

Znudziło mi się jeżdżenie tą samą utartą drogą,dziś pojechałem inaczej przez pola i łąki okolic Miechowi.Zimno bardzo kiedy dojechałem na miejsce termometr w liczniku wskazał -4*C.Teraz się zastanawiam czy do metryczki wstawiać temperaturę tą która była rano kiedy jechałem do czy tą która była kiedy wracałem do domu czyli 11,2*C jak myślicie ?

  • DST 24.02km
  • Teren 1.19km
  • Czas 01:18
  • VAVG 18.48km/h
  • VMAX 44.10km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • HRmax 158 ( 79%)
  • HRavg 117 ( 58%)
  • Kalorie 962kcal
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bytomskie podświetlenia

Poniedziałek, 11 października 2010 · dodano: 11.10.2010 | Komentarze 3

O tym że Bytom to jeden wielki plac budowy wiadomo nie od dawna i kilka razy o tym pisałem.Dziś postanowiłem pojechać późnym popołudniem żeby zobaczyć jak wygląda podświetlenie kilku obiektów.Najbardziej interesowało mnie jak prezentuje się iluminacja Liceum przy placu Sikorskiego.Oświetlenie budynku które ufundowała firma firma Vattenfall.Oświetlenie budynku prezentuje się pięknie.Wykonane z dwóch rodzajów lamp dodaje budynkowi dostojności i wygląda on o wiele lepiej niż za dnia.Jedyne do czego mam zastrzeżenia to że nie został podświetlony herb Bytomia na szczycie budynku dodatkowo herb zdobi korona.

Zdjęcie dzięki uprzejmości maćka użytkownika portalu bytomski.pl Dziękuję bardzo !
Jeszcze na tym samym placu znajduje się monument posąg czy coś takiego na środku którego znajduje się zegar odliczający czas do otwarcia Centrum Agora które nastąpi 15 listopada.
Później pojechałem pooglądać oświetlenie właśnie Agory.Wszystko świeci i ładnie wygląda ale z uwagi na fakt że dookoła wszystko rozkopane nie jest to jeszcze tak widowiskowe.Niemniej widać ogrom włożonej pracy.Lew na Rynku też podświetlony i fajnie widoczny.Jadę dalej,na placu Sobieskiego podświetlone Muzeum Górnośląskie i Zespół Szkół Mechaniczno Samochodowych.Następny przystanek to plac Akademicki tutaj niestety fontanna ciemna ale może kiedyś......Patrzę w lewo przy skrzyżowaniu z ulicą Żeromskiego i widzę piękną iluminację kościoła św.Jacka oj jest na co popatrzeć.Już wracając do domu oglądam podświetlenie ogrodu japońskiego przy placu Targalskiego i fontanny przy Urzędzie Miejskim.Jest coraz chłodniej więc śmigam do domu.Po drodze uśmiecham się sam do siebie że Bytom to takie małe Las Vegas ;)
Kategoria Samotnie


  • DST 41.71km
  • Teren 2.07km
  • Czas 02:27
  • VAVG 17.02km/h
  • VMAX 42.70km/h
  • Temperatura 13.1°C
  • HRmax 166 ( 83%)
  • HRavg 118 ( 59%)
  • Kalorie 1614kcal
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

To tu to tam piękną jesienią :)

Niedziela, 10 października 2010 · dodano: 11.10.2010 | Komentarze 4

Po raz drugi w swojej rowerowej karierze pojechałem w stronę dzielnic Bytomia (Górniki,Stolarzowice) dodam że odległość od mojego domu to dokładnie 2580 metrów, trochę wstyd ;) okazją do jazdy w tamtą stronę była możliwość przejechania się nowym asfaltem bo poprzedni nie zachęcał do jazdy poza tym brak latarni poboczy itp.Droga została oddana w ramach rządowego projektu pod popularną nazwą "Schetynówki"
Do wyjazdu namawiam Magika,umawiamy się około 13 na początku wyremontowanej ulicy Stolarzowickiej.Przyjeżdżam kilka minut wcześniej i oglądam ten twór inżynierii drogowej.Oczywiście nie obyło się bez wpadek które odczuwać będą i piesi i rowerzyści.
Tak prezentuje się wjazd na odcinek zalesiony ulicy:

Znaki drogowe są u nas stawiane byle jak,ten może być dwustronny a tak są dwa słupki i dwa znaki:

Jedyne miejsce w którym jezdnia jest na takim samym poziomie co wjazd na drogę rowerową,oczywiście na całej szerokości mamy wypustki abyśmy nie zapomnieli że zjeżdżamy z jezdni,przejazd pieszo-rowerowy powinien być różny dla różnego rodzaju użytkowników:

Po drugiej stronie ulicy już zapadł się jeden z krawężników,wypustki tak samo dla pieszych i rowerzystów:

Ulica Stolarzowicka krzyżuje się z ulicami Nową i Felińskiego.Przy przejściu/przejeździe od strony ulicy Nowej mamy krawężnik ponad jezdnią o 1 centymetr i kostkę wyżej też o 1 centymetr:

Oczywiście wszystko w trosce o nas pieszych i rowerzystów !?
Zjawia sie Magik,witamy się i jedziemy nowym asfaltem.Jedzie się gładko ani jednego zagłębienia ani jednej dziury wszak to nowa droga.
Tygodniowa pauza od roweru daje mi sie we znaki dojeżdżając do Stolarzowic mam dość,bolą mnie nogi !!! Zresztą nie tylko mnie.Później Magik też powie że był to dla niego trudny odcinek.Ale po tym odcinku już z rozgrzanymi nogami jedziemy dalej i jest wszystko OK.
Przejeżdżamy kompletnie rozkopane te dwie dzielnice (wymiana kanalizacji) i jedziemy w stronę lasu.Mijamy ruchliwą trasę 78 i przekraczamy granicę lasu a tuta takie widoki i kolory:

oraz takie dróżki:

Wyjeżdżamy w Ptakowicach.Kierujemy się na peryferia Tarnowskich Gór.Jadąc przez pola mijamy kilka marketów i wjeżdżamy do miasta.Oczywiście nie mogło się obyć bez zdjęcia ze słoniem:

Kilkaset metrów dalej armata czy jak się zwie ten sprzęt wojskowy też stała się miejscem pleneru fotograficznego,tutaj zaczynam czuć się jak wódz może nie Apaczów ale tego sprzętu na pewno:

Zastanawiamy się gdzie jechać dalej i jako "wódz" wypatruję dalszej drogi:

Kręcimy do Centrum STA,jemy na Rynku batoniki musli i zastanawiamy się jak jechać i bankomatu ING.Starsza Pani oferuje nam pilnowanie rowerów i informację o bankomatach.Grzecznie dziękujemy i jedziemy najpierw do jednego z urządzeń zwanego potocznie "ścianą płaczu" okazuje się że nie ma ochoty z nami współpracować,jedziemy do drugiego bankomatu i ten już jest bardziej otwarty na nasze potrzeby ;)
Po drugiej stronie robimy w spożywczaku drobne zakupy głównie picie i jedziemy przez Lasowice do Nakła Śląskiego.Między Nakłem a Orzechem zjeżdżamy polną drogą i delektujemy się piękna panoramą Zagłębia i kawałka Śląska.Oglądamy też lądujący w oddali samolot,przez chwilę odnosimy wrażenie że blaszany ptak zawisa nieruchomo w powietrzu.Przez Radzionków i Las Miechowicki wracamy do domów.
Udana wycieczka zwłaszcza przed tygodniem w którym nie będzie zbyt wiele czasu na kręcenie albo nawet wcale (6 dni bez wolnego).
<u>UWAGA !!!
Osoby które chcą wykorzystać zdjęcia (chodzi o fotografie remontu ulicy Stolarzowickiej) proszone są o kontakt mailowy.</u>

  • DST 34.92km
  • Czas 01:48
  • VAVG 19.40km/h
  • VMAX 44.70km/h
  • Temperatura 6.9°C
  • HRmax 157 ( 78%)
  • HRavg 123 ( 61%)
  • Kalorie 1263kcal
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ale jajca :)) czyli III Zabrzańska Masa Krytyczna

Piątek, 8 października 2010 · dodano: 08.10.2010 | Komentarze 7

Kolejna Masa Krytyczna która o mały włos aby się nie odbyła.Wszystko przez Policję która nie wyraziła zgody na przejazd takiej ilości rowerzystów przez Zabrze.Zażądali aby przejazd odbył sie zgodnie z przepisami czyli 15-tu rowerzystów "gęsiego" 200 metrów przerwy kolejna piętnastka itp.Ale Masa Krytyczna to całość a nie grupki !!!!Gdy się do tego nie dostosujemy to może nas spotkać to co spotkało rowerzystów we Wrocławiu w maju 2009 roku.po przyjeździe okazało się że jest nas 72 osoby czyli mają być 4 kolumny.Pierwsza rzeczywiście kolumna miała przepisowe 15 osób druga już nie a trzecia w której jechałem miała 32 osoby.Policja ograniczyła się do tego że jeden radiowó jechał na przodzie pierwszej kolumny a drugi za mną (jechałem jako ostatni).Zero pomocy ze strony "stróżów porządku" miny jakby byli obrażeni na cały świat ogólnie przyjechali tylko po to aby się chyba lansować.Po przyjeździe na plac Wolności z którego zaczynaliśmy zaraz odjechali.Moim zdanie mogą wcale nie przyjeżdżać.Potrzebni są jak kolec w kole :D
Najważniejsze że był fajny klimat pogaduchy żarty......

  • DST 17.41km
  • Teren 0.70km
  • Czas 00:53
  • VAVG 19.71km/h
  • VMAX 41.50km/h
  • Temperatura 5.5°C
  • HRmax 158 ( 79%)
  • HRavg 103 ( 51%)
  • Kalorie 1265kcal
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zmiana pokoleniowa ;)

Czwartek, 7 października 2010 · dodano: 07.10.2010 | Komentarze 7

Otóż mojemu rowerowi niedługo stuknie 10000 kilometrów.Przerzutki szczególnie tylna wymagała wymiany co już dość głośno sygnalizowała.Nadarzyła się okazja na wymianę tym bardziej że jeden z użytkowników bikeforum.pl oferował prawie nową za rozsądną kwotę.Wymiana maili przelew i wczoraj odebrałem towar na poczcie.Tutaj ukłon dla Poczty Polskiej za to że paczka z okolic Koszalina do Bytomia szła 2 (dwa) dni :)
Rozmawiając z kolegą zaoferował mi nieużywaną przednią przerzutkę prawie darmo wraz z montażem.Nie mogło się to wszystko lepiej ułożyć.Umówiliśmy się na 19 pojechałem szybki pit-stop i oto stary ciężki Tourney RD-TX51 przeszedł do historii.Nie muszę chyba dodawać że biegi zmieniają się lepiej szybciej i przyjemniej :)



Jutro III Zabrzańska Masa Krytyczna
Kategoria Samotnie


  • DST 20.40km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:45
  • VAVG 11.66km/h
  • VMAX 28.20km/h
  • Temperatura 14.1°C
  • HRmax 137 ( 68%)
  • HRavg 102 ( 51%)
  • Kalorie 979kcal
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

jesienne jeżdżenie

Niedziela, 3 października 2010 · dodano: 03.10.2010 | Komentarze 5

Na kilka następnych dni zostałem sam na gospodarce.Małżonka wyjechała zostawiając pod opieką starsze dziecko.Aby osłodzić jej rozłąkę pojechaliśmy na małą wycieczkę.Na początku niechętnie ale w końcu zgodziła się.Na początku pojechaliśmy do Parku Miejskiego,tam Martyna bacznie przyglądała się kaczkom na stawie.Chciała też karmić je sezamkami ;)



Objechaliśmy cały park a następnie pojechaliśmy do świeżo oddanego ogrodu japońskiego przy placu Targalskiego.Powstał on w bezpośrednim sąsiedztwie Polsko Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych.Nie jest to może wilki ogród a raczej mały ogródek ale to co czuje się będąc na miejscu jest niesamowite.Jesteśmy przyzwyczajeni do krzaków obowiązkowych róż na klombie ewentualnie bratków i obowiązkowej trawy często pożółkłej i niekoszonej.Tutaj kompletnie zaskoczenie.Inna roślinność inne ławki nawet kosze na śmieci,kamienie których nie widzi się zwykle w tego typu miejscach.To magiczne miejsce dodatkowo wieczorem nastrojowo oświetlone.









Zahaczyliśmy też o okolice Urzędu Miejskiego gdzie zrobiliśmy mały odpoczynek na batoniki i wodę.





Pojechaliśmy jeszcze w pewne miejsce.Przez Centrum w poszukiwaniu rurek z kremem niestety bezskutecznie.Pytaliśmy nawet o nie świetlika ale niczego nie powiedział tylko palił swoje cygaro ;)

Powrót do domu na obiad a następnie do Zabrza po podnóżek do gitary.

Trafiły mi się też dwie kolejne smyczki do kolekcji o różnej szerokości.
Kategoria Z Martyną


  • DST 41.70km
  • Teren 11.00km
  • Czas 02:11
  • VAVG 19.10km/h
  • VMAX 48.80km/h
  • Temperatura 11.7°C
  • HRmax 161 ( 80%)
  • HRavg 124 ( 62%)
  • Kalorie 1269kcal
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zabrzańska Obwodnica Rowerowa

Sobota, 2 października 2010 · dodano: 02.10.2010 | Komentarze 12

Nie mogłem doczekać się tego wyjazdu po prostu nie mogłem.Na tą wycieczkę namówił mnie Kuba a o czym pisał na forum GMK.Wyjechałem więc sobie z domu zimnym porankiem w kierunku Rokitnicy aby następnie przez Mikulczyce dotrzeć na miejsce spotkania.Po kilku minutach nie jestem sam a jest nas czworo,lekko zziębnięci pijemy kawę w McDonalds i ruszamy w kierunku Kończyc gdzie na przystanku ma na nas czekać jeden z inicjatorów objazdu.Przyjeżdżamy na miejsce i tutaj okazuje się że Kuba wyciąga nogę z buta a on (but) zostaje w SPD.Zgubił jedną ze śrub w bloku i nie potrafił wypiąć nogi.Wraca więc pędem do Centrum aby wymienić SPD na zwykłe platformy bo jednej śrubki kupić nie sposób.Zawsze to jednak lepsze niż nic.
Na miejscu zjawiają się jeszcze inni uczestnicy objazdu w tym jego inicjator i pomysłodawca Grzegorz Dragańczyk dla mnie człowiek instytucja mogący o drogach rowerowych jak i samych rowerach mówić bez końca.Jest z nami jeszcze kilku innych rowerzystów ale spamiętanie ich imion to dla mnie wysiłek nadludzki ;)
Jedziemy przez ciekawe tereny peryferii Zabrza,polami łąkami najdalszymi uliczkami zarówno wśród domków jednorodzinnych jak i terenów poprzemysłowych a nawet pokonują mały potok pod autostradą.Niestety moja przygoda z ZOR skończyła się zbyt wcześnie z uwagi na pewne zobowiązania. Na pewno tam wrócę bo to ciekawy objazd może sam może z kimś a może......zrobić coś takiego w Bytomiu ?


  • DST 64.56km
  • Czas 03:35
  • VAVG 18.02km/h
  • VMAX 44.30km/h
  • Temperatura 7.6°C
  • HRmax 170 ( 85%)
  • HRavg 120 ( 60%)
  • Kalorie 2371kcal
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dzień Uśmiechu :)

Piątek, 1 października 2010 · dodano: 01.10.2010 | Komentarze 3

Dziś dzień Uśmiechu ale jakoś nie miałem od rana do uśmiechu (śmiechu) aż do momentu kiedy nie zadzwonił dzwonek u drzwi mych.Miła uśmiechnięta Pani listonoszka zresztą zawsze się uśmiecha nie tylko od święta :) przyniosła mi paczkę i list.W paczce zamówiona koszulka:

Więc mam komplet ze spodenkami :) oraz list informujący mnie że mogę odebrać sobie w gliwickim Forum kolejną smycz do mojej kolekcji,będzie już ich chyba ze 200 :)

Smycz odbieram sobie przy okazji kolejnej XIX Gliwickiej Masy Krytycznej.Pogoda sprawiła że było nas tylko 50 osób.
Dziś jak nigdy udało się wyrwać z Bytomia 4 osoby z BS:
Magik87
pogodynek
Saves
oddowicz
Na miejscu byli jeszcze:
Adi70
irychu
pablow
nax1
razor84
codeisred
daro24
Goofy601
czyli jak zwykle fajna zgrana ekipa się zebrała.No cóż było zimno a mnie to nawet bardzo zimno.Ale nic tak nie rozgrzewa jak wspaniała atmosfera która zawsze panuje na Masie.
Jedna z masowiczek prezentuje nowy makijaż na nodze,oj musiało boleć:

Stali rowerzyści którzy przyjeżdżają niezależnie od pogody:

Damy rozdawały uśmiechy na prawo i lewo :)

Dżentelmeni zresztą też:

Jedziemy gadamy,gadamy jedziemy i na około uśmiechamy się szeroko do tych co w samochodach na chodnikach i przystankach :) Przy placu Piastów widzimy dwie dziewczyny z kartkami formatu A3 z napisem "Uśmiechnij Się" po powrocie na plac Krakowski jeszcze trochę gadamy i pomalutku się rozjeżdżamy.Najpierw do sklepu po baterie do tylnej lampki i w stronę Bytomia.Na jednym skrzyżowaniu czekając na zielone lewym pasem (pod prąd) z prędkością około 100 km/h wchodzi w zakręt 90* jeden z najnowocześniejszych modeli Audi,tylko dzięki systemom ABS,ASR,EBD,ACC,BAS,DAC,Isofix,MSR,TSC które chyba zadziałały jednocześnie i w jakiś cudowny wręcz niepojęty sposób spowodowały że zmieścił się w tym zakręcie a zanim kolega w Chryslerze.
Jadąc dalej już w Zabrzu na skrzyżowaniu słychać jedno głośne DUP !!! i Magik nie ma powietrza w tylnym kole.Sprawcą jest kawałek metalu leżący na jezdni który wbija się bok opony.Zjeżdżamy na pobocze szybka wymiana jeszcze szybsze pompowanie koła i w drogę.Jeszcze utarczka słowna z dziadkiem na przystanku który miał tak na oko ze 2 promile który darł się że jeździmy po jego chodniku,ale nadjeżdża tramwaj wsiada i mamy spokój i jedziemy dalej.Po kilku kilometrach jesteśmy w domach.