Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Dynio z miasteczka Bytom (Kleinfeld). Mam przejechane 54296.81 kilometrów Jeżdżę z prędkością średnią 16.71 km/h. button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Dynio.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 23.18km
  • Teren 3.50km
  • Czas 01:08
  • VAVG 20.45km/h
  • VMAX 49.90km/h
  • Temperatura 19.9°C
  • HRmax 163 ( 81%)
  • HRavg 116 ( 58%)
  • Kalorie 581kcal
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

zabrakło dwóch godzin

Piątek, 6 sierpnia 2010 · dodano: 06.08.2010 | Komentarze 2

plan był taki ! załatwiam sprawy przed wyjazdem do Wysowej Zdrój następnie ustawka z chłopakami z Bytomia o 16.15 i jedziemy na Gliwicką Masę Krytyczną.Do tego zaplanowanego momentu wszystko jest OK.Lecz ten misternie sklecony plan nie przewiduje zjawisk atmosferycznych takich jak burza która o 14.15 czyli momencie w którym mam jechać do miasta nad Bytomiem "zagościła" nad miastem.Na tyle solidna (błyskawice,deszcz,wiatr,grad w dowolnym układzie) że skutecznie unieruchamia mnie to zjawisko w domu.Wyłączam wszystkie urządzenia elektryczne w domu i czeka czekam czekam i czekam i mija prawie dwie godziny zanim mogę wyjść z domu.Jeden z piorunów trafia w mój blok i daje to efekt że w wywietrzniku w kuchni robi sie jasno jak w Las Vegas a mojemu sąsiadowi pali się dekoder N.Całe szczęście jest w domu i ogień nie przenosi się na meble.Spóźniony z wywalonym jak Azor językiem latam z miejsca na miejsce.Wracam do domu jest 18 i wiem że z placu Krakowskiego właśnie wyjeżdżają Masowicze.Trudno biorę rower jadę do mamy oddać naprawiony zegarek i porzegnać się na tydzień.Z Szombierek jadę obok pola Golfowego na ulicę Łagiewnicką zobaczyć drogę rowerową.kiedy dojeżdżam na miejsce spotykam Michała który jest po lustracji drogi i jakoś szczególnie szczęśliwej miny nie ma.Nie mam siły się denerwować tylko zupełnie ale to zupełnie przypadkiem odkrywam że znak: D-6b: przejście dla pieszych i przejazd dla rowerzystów

jest ustawiony na środku drogi rowerowej.Michał proponuje mi wspólna jazdę ale nie wszystko załatwione i niestety muszę odmówić.Muszę jechać jeszcze do pracy i skończyć pakowanie.Michał mnie odprowadza a właściwie odwozi.Śmigamy dość szybko przez Centrum i żegnamy się obok mojej Komendy.Po kilkunastu minutach jadę do Miechowic a tam piekarnia.Adam (odbiór zapomnianego przez Martynę portfela i powrót przy Lasie Miechowickim do domu.

  • DST 22.41km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:33
  • VAVG 14.46km/h
  • VMAX 27.70km/h
  • Temperatura 22.8°C
  • HRmax 170 ( 85%)
  • HRavg 101 ( 50%)
  • Kalorie 942kcal
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

Odreagowanie

Czwartek, 5 sierpnia 2010 · dodano: 05.08.2010 | Komentarze 4

Po przedwczorajszych i wczorajszych wizytach na budowie drogi rowerowej przy ulicy Łagiewnickiej nie miałem dziś ochoty sie denerwować.Rano zabrałem moje młodsze dziecko i poszliśmy po różnego rodzaju sklepach i punktach rozwieszać plakaty o Bytomskiej Rowerowej Masie Krytycznej.Rozmowy z sympatycznymi sprzedawcami właścicielami sklepów.O 16.30 pojechałem po Martynę i Izę które były u babci.Spokojnie przez Park Miejski zaglądamy na kąpielisko do naszego kolegi Adama (ratownika WOPR).Na basenie puściutko i nie jest to wina pory godzina 17 ale podobno było tak cały dzień.Robimy sobie pamiątkową fotografię,bo nie ma to jak zdjęcie rowerowej rodzinki na tle basenu ;) i jedziemy do Centrum,na ulicy Wrocławskiej Martyna ma małą histerię bo myślała że pokaże (wycygani) sukienkę.Okazało się że sklep czynny do 17 a my jesteśmy "pięć po" Prawie przez całe Centrum prowadzimy rowery bo kompletnie wszystko rozkopane przez budowę Agory.Na Rynku jemy lody patrzymy na pluskające się w mieszaninie wody i chemii czyli miejskiej fontannie dzieci oraz sesję fotograficzną dwóch "modelek" w za dużych butach i wolniutko jedziemy dalej.Nie wytrzymuję i jedziemy jednak na tą Łagiewnicką.Pokazuję dziewczynom ten twór myśli inżynierskiej.Iza która nie musi się znać stwierdza że skoro na jednej drodze mają się mieszać piesi i rowerzyści to kostka powinna być ułożona w szachownicę.Nic się od wczoraj nie zmieniło,zawracamy a ja odkrywam że na końcu drogi rowerowej stoi słup sygnalizacji świetlnej lecz nawet on nie jest mnie dziś w stanie zdenerwować.Jedziemy na dworzec autobusowy gdzie w Chico Mexicano jemy duże frytki.Bokami jedziemy do domu.Nad stawem w Karbiu robię dziewczynom foto sesję i już prosto do domu.


  • DST 23.57km
  • Czas 01:27
  • VAVG 16.26km/h
  • VMAX 36.80km/h
  • Temperatura 19.9°C
  • HRmax 156 ( 78%)
  • HRavg 114 ( 57%)
  • Kalorie 538kcal
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

Smutny rekonesans część II

Środa, 4 sierpnia 2010 · dodano: 04.08.2010 | Komentarze 10

Najpierw rano pojechałem do miasta załatwiać ważne sprawy szewca,księgarnię,sklepy itp.Miałem ze sobą dzieci więc bez roweru.Podjechałem na ulicę Łagiewnicką zobaczyć czy coś drgnęło w sprawie latarń na drodze rowerowej.Otóż drgnęło to znaczy latarnie jak stały tak stoją i będą stały ale środkiem chodnika puszczono drogę rowerową a po jej bokach mają poruszać się piesi,czyli zamiast rowerzyści to piesi będą uprawiać slalom między latarniami.Zagadnąłem pracujących tam robotników.Oto co powiedział jeden z nich.Oczywiście słów niecenzuralnych stosowanych zamiast przecinków nie zacytuję ale sens wypowiedzi pozostał:
"Panie codziennie inaczej układamy kostkę,co chwila inny inspektor przyjeżdża i każe zrywać raz układamy szara potem czerwoną potem zamieniamy kolorami i tak codziennie-zero organizacji robota głupiego"
Pojechałem tam później już na rowerze żeby sfotografować ten cud inżynierii drogowej i wyglądało to tak:

W ciągu dnia zapadła jednak decyzja że w tym miejscu na odcinku 605 metrów drogi rowerowej nie będzie i wyciągana jest szara kostka a w jej miejsce wkładana szara i to w dodatku w innym odcieniu bo już z innej dostawy:

Będzie tak że najpierw będę jechał drogą rowerową potem jezdnią przez wspomniane 605 metrów jezdnią aby znowu jechać drogą rowerową.Bezsens do kwadratu.A wystarczyło tą drogę zrobić przy tym murze i sprawa załatwiona.Ty odcinkiem ulicy i tak nie będzie się poruszać zbyt wiele osób bo do Łagiewnik pieszo to cała wyprawa.Podobno ma tam być ciąg pieszo rowerowy i wymyśliłem aby kostkę ułożyć w szachownicę ;) ale po tym co się tam wyprawia to kto wie może będzie autostrada !!!!
Kategoria Samotnie


  • DST 39.06km
  • Teren 5.00km
  • Czas 02:14
  • VAVG 17.49km/h
  • VMAX 46.30km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • HRmax 153 ( 76%)
  • HRavg 114 ( 57%)
  • Kalorie 1326kcal
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

Smutny rekonesans :(

Poniedziałek, 2 sierpnia 2010 · dodano: 02.08.2010 | Komentarze 19

Nigdy nie ukrywałem że kocham swój Bytom takim jakim jest i za to jaki jest.Mimo że jest kulawy,okaleczony i zaniedbany ale to moje miasto i kocham je :) Dziś wyjechałem na mały rekonesans.Wiadomo że Bytom stał się jednym wielkim placem budowy wiele ulic zamknięto i tylko my mieszkańcy się w tym jako tako odnajdujemy bo przyjezdni wcale.Nie będę wiele ględził przejdę do rzeczy.Przekręciłem na ulicę Łagiewnicką doglądnąć końcówki prac przy budowie drogi rowerowej.To że jest ona budowana z kostki zamiast asfaltu jestem w stanie przeboleć,to że nie została jeszcze skończona też:



Ale tego że na jednym z jej odcinków postawiono dokładnie 17 (siedemnaście) latarń nie zrozumiem nigdy,może szanowny za przeproszeniem "projektant" pomyślał sobie że będziemy sobie tutaj ćwiczyli slalom między lampami.Tak jak napisał w jednym ze swoich komentarzy na moim blogu art75 będę jeździł ulica....choć nie bo skoro jest droga rowerowa to nie wolno jeździć ulicą czyli wniosek taki że w ogóle nie będę tam jeździł.



No nawet jeśli już ktoś się zreflektuje że walnął "babola" to i tak nie przekopią tych słupów nie przesuną instalacji podziemnej itp.Pomyśleć tylko że uszczęśliwiono nas za nasze pieniądze :( Jedyne co zasługuje tutaj na uwagę to wzmocnienie skarpy z kamieni:

Wkurzony na to całe zło popędziłem dalej w kierunku Łagiewnik.Tutaj najpierw objechałem dawną kolonie robotniczą czyli osiedle 35 domków które w latach 1897-1907 wybudował właściciel huty hut "Zygmunt" dawny Hubertus dla swoich robotników.Kilka domów od dawna stoi niezamieszkałe ale reszta trzyma sie dzielnie;











Przy tych oknach pięknie pachniało ciastem ;)

Na wielkim wspólnym podwórku stoi sobie taka oto fura,koni stwierdzono brak ;)

Dosłownie dwieście metrów dalej na pograniczu dzielnic Łagiewniki i Szombierki zlikwidowano dzikie wysypisko śmieci.Wywieziono stąd 250 ton śmieci.W jego miejscu powstał piękny skwer.Może dla rowerzystów mało atrakcyjny bo ścieżki wysypane tłuczniem ale warty odwiedzenia:














troszkę dalej obok stawu Jadwiga pojechałem ścieżką po hałdzie ale jadąc wolno zostałem zaatakowany przez bandę krwiożerczych komarów mutantów,jakieś wielkie były;

Dojechałem do Centrum i pojechałem na podwórko przy ulicy dworcowej 5.Na ścianie jednego z domów nie wiadomo kto nie wiadomo kiedy namalował takie oto prześmiewcze graffiti o które toczy się awantura.Mnie osobiście ono nie przeszkadza bo ukazuje prawdę o Bytomiu mieście które mając kilka kopalń było potrzebne teraz kiedy wydobycie się skończyło najlepiej o biedaku zapomnieć.Ucierpieli ludzie którzy tak naprawdę zostali pozostawieni sami sobie a kopalnia to była praca od pokoleń.



Tą smutną wycieczkę jedynie rozweselił widok nieba o zachodzie słońca.Piękne prawda ?
[/b]
Kategoria Samotnie


  • DST 74.63km
  • Teren 15.00km
  • Czas 03:38
  • VAVG 20.54km/h
  • VMAX 54.90km/h
  • Temperatura 25.6°C
  • HRmax 166 ( 83%)
  • HRavg 129 ( 64%)
  • Kalorie 2379kcal
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Magikiem

Niedziela, 1 sierpnia 2010 · dodano: 01.08.2010 | Komentarze 1

Niby miałem z Romanem o 10 spod sklepu pojechać rowerami ale wstałem "za pięć" dziesiąta i z wyjazdu nici.Nie chciałem jechać sam więc z domu wyciągnąłem lekko skacowanego Magik87.Spod domu ruszamy punktualnie o 12 zaopatrzywszy się uprzednio w pobliskim spożywczaku w Powerade w promocyjnej cenie 2,99 zł.Ruszamy w kierunku Centrum,mijamy Karb wspomniane Centrum i przez Rozbark wjeżdżamy do peryferii Piekar Śląskich.Kompletnie rozkopane drogi w Brzezinach i Dąbrówce Wielkiej.Często jedziemy chodnikami bo inaczej niestety się nie da.Kręcimy w kierunku Rogoźnika i dojeżdżamy parkiem nad dolny zbiornik.Objeżdżamy go do zapory tak jestem zajęty patrzeniem na drogę że nie zauważam gałęzi walę kaskiem i spadam z roweru.Kask cały ale gdyby nie on miałbym niezłą zdrapkę na głowie.Nad wodą właściwie kompletna pustka gdyby nie......grupa chłopaków niosących oprócz piwa gumową murzyńską lalę o imieniu Kasia.A zaraz za nimi szedł chłopak w koszulce rowerowej Kellysa i mokasynach.Czym prędzej znikamy i jedziemy wokół zbiornika i na drzewie czytamy ogłoszenie o skradzionym Krossie Hexagon V3.Szkoda mi osoby której skradziono ten rower.

Wspólne zdjęcie ze wspólnego wyjazdu.

Dalej w parku w Rogoźniku spotykamy "śmieciowych strażników" pilnujących porządku.To dobrze że śmieci składowane są w jednym miejscu a nie rozrzucane po całym terenie na którym nie uświadczy się nawet jednego kosza.

Dalej wjeżdżamy na chwilę do Góry Siewierskiej i następnie do Siemoni.Tutaj robimy postój,w ogródku przysklepowym jemy lody i batony i popijamy Isostarem.Jedziemy w kierunku Sączowa drogą 913 i wjeżdżamy do Ożarowic i gościmy w porcie lotniczym.Chwilę obserwujemy drogie limuzyny i jedziemy na koniec pasa patrzeć na startujące i lądujące samoloty.Kierujemy się znowu do Ożarowic mijamy nieczynne zakłady mięsne HAM.Przez las obok Miasteczka Śląskiego wjeżdżamy do lasu i przez Brynicę dojeżdżamy do Świerklańca.Przy nadleśnictwie Świerklaniec znowu wjeżdżamy do lasu którym dojeżdżamy do Chechła.Mało ludzi i wcale nikt się nie kąpie mimo że bytomski Sanepid uchylił zakaz kąpieli.Tutaj spotykamy też Adama Moskwę prezesa WOPR-u w Bytomiu który ma pieczę nad okolicznymi zbiornikami jest społecznikiem i super gościem.
w jednym z barów próbujemy wymienić Powerada ciepłego z plecaka na zimnego z lodówki ale zmierzły sprzedawca odmawia.Nie odmawia nam natomiast tego miła sprzedawczyni ze sklepu Żabka w orzechu która pozdrawiam i jeszcze raz dziękujemy.Przez Radzionków i Las Miechowicki wracamy do domu,po drodze ucinamy sobie pogawędkę z ochroniarzem z budowy A1 na temat tunelu rowerowego.Żegnamy się i każdy jedzie do domu.

  • DST 26.47km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:32
  • VAVG 17.26km/h
  • VMAX 43.10km/h
  • Temperatura 22.6°C
  • HRmax 147 ( 73%)
  • HRavg 110 ( 55%)
  • Kalorie 630kcal
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bytom

Czwartek, 29 lipca 2010 · dodano: 29.07.2010 | Komentarze 0

Standart polegający na tym że na 7 do służby.Po 15 najpierw do mamy do Szombierek,bokami do Centrum na ulicę Łagiewnicką doglądnąć budowy drogi rowerowej.Przez Rozbark do serwisu (wymiana linki tylnego hamulca).Centrum do automatycznej myjni gdzie za 2 złote myję rower po jeździe na hałdzie.Jazda przez "Klainfeld" Karb i Miechowice.W domu czyszczenie łańcucha i przerzutek wszak jutro Katowicka Masa Krytyczna.Na koniec democik bo brak zdjęć:


  • DST 51.05km
  • Teren 15.00km
  • Czas 02:57
  • VAVG 17.31km/h
  • VMAX 47.10km/h
  • Temperatura 13.2°C
  • HRmax 170 ( 85%)
  • HRavg 129 ( 64%)
  • Kalorie 1921kcal
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

Integracja Bikestars

Wtorek, 27 lipca 2010 · dodano: 27.07.2010 | Komentarze 12

Jak zwykle co dzień na 7 do służby.Po 15 nie pojechałem do domu tylko zostałem godzinkę i poczyściłem swój służbowy rower nasmarowałem to i owo i zrobiłem ogólny porządek w rowerowni.Po 16 wyjazd i kierunek Rynek gdzie mam umówione spotkanie z Michałem,Dariuszem i Robertem na wpólne rowerowanie.Chcemy robinowi pokazać trochę inny Śląsk nie ten zakopcony choć taki od wielu lat już jest tylko wspomnieniem lecz ten inny trochę zielony i kolorowy.Na Rynku nie zjawia się Darek.Jest w pełni usprawiedliwiony młoda żona itp itd. ;)
Ruszamy w kierunku Piekar Śląskich obok budowanej A1 potem Bazylikę i kierujemy się na Kopiec Wyzwolenia.Nie jedziemy na jego szczyt co mnie akurat cieszy bo chłopaki od początku narzucili ostre tempo.Z pewnej odległości robią zdjęcia i jedziemy dalej. Michał wymyśla ścieżkę przez pola i "lasek" Ścieżka okazuje się być zarośnięta na metr albo i więcej a podobno 3 miesiące temu nie była tak mówił Michał ale w maju to nic dziwnego.las z błotem i śliskimi korzeniami na końcu którego Robert łapie gumę.Szybki pit-stop ale to bardzo szybki bo komary tną niemiłosiernie i jedziemy w kierunku jeziora świerklanieckiego

Gdzie ta dziura ?????

Praca zespołowa jeden trzyma drugi pompuje a trzeci fotografuje ;)

Obok jeziora po wale wjeżdżamy do parku oglądamy z zewnątrz Pałac Kawalera.chłopaki znowu robią zdjęcia.Po zwiedzaniu lecimy przez las nad kolejne jezioro tutaj i ja dobywam fotoaparatu czego zwieńczeniem jest takie oto zdjęcie:

Zaczyna padać więc skracamy trasę i rezygnujemy z wizyty w Miasteczku Śląskim.Kierujemy się znowu przez las w kierunku Tarnowskich Gór.o ile jedziemy leśnymi duktami nie mokniemy ale wyjazd na otwartą przestrzeń powoduję że szybko jesteśmy mokrzy.Jedziemy przez Nakło Śląskie.Tutaj robimy ostatnie zdjęcia tego dnia.

jedziemy polami w kierunku Radzionkowa dojeżdżamy do zamkniętego przejazdu kolejowego na tabliczce pod sygnalizatorem znajduje się informacja że aby szlabany się otworzyły należy powiedzieć "proszę otworzyć" ja powiedziałem ale z uwagi na to że zaklęcie nie zadziałało a z żadnej strony nie nadjeżdżał pociąg więc nieodpowiedzialnie zacząłem przechodzić pod opuszczanym szlabanem.W tym momencie z głośników głos powiedział nam że "już otwieram" i szlabany się uniosły.Trochę zszokowani zauważamy głośniki i 4 kamery monitoringu.Wymieniamy uprzejmości z "głosem" przepraszam za swoje zachowanie i znowu polami jedziemy już w kierunku Bytomia przez Strzybnicę peryferyjną dzielnicę Tarnowskich Gór.Już w Bytomiu moi towarzysze zakładają przeciwdeszczowe kurtki i jedziemy dalej.Kilkaset metrów dalej żegnam się i odbijam w kierunku domu.Zmoknięty ale zadowolony w domu piorę a właściwie pralka całe ubranie rowerowe i czyszczę rower,w życiu taki nie był upaprany błotem trawą itp.
To była fajna udana wycieczka z atrakcjami śmiechem itp.Zaszczytem było dla mnie przepedałowanie kilku kilometrów z tak dobrymi rowerzystami.Szacun Panowie i mam nadzieję że to powtórzymy niebawem.

  • DST 31.06km
  • Teren 4.00km
  • Czas 02:25
  • VAVG 12.85km/h
  • VMAX 30.50km/h
  • Temperatura 17.5°C
  • Sprzęt Arkus 1000 M
  • Aktywność Jazda na rowerze

Służbowo

Niedziela, 25 lipca 2010 · dodano: 25.07.2010 | Komentarze 0

Dziś służba w Centrum z Marcinem (Magik) i długa rozmowa z polsko-holenderskim małżeństwem oczarowanym Bytomiem i tym że służby mundurowe zaczynają jeździć na rowerach a nie są "przyspawane" do radiowozów.
Kategoria Służbowo


  • DST 10.35km
  • Teren 0.50km
  • Czas 00:30
  • VAVG 20.70km/h
  • VMAX 40.60km/h
  • Temperatura 17.5°C
  • HRmax 154 ( 77%)
  • HRavg 117 ( 58%)
  • Kalorie 252kcal
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bytom

Niedziela, 25 lipca 2010 · dodano: 25.07.2010 | Komentarze 0

Do służby na 10 przy przebijającym się przez ciężkie ołowiane chmury słońcem.Powrót w deszczu drobnym ale dokuczliwym.Democik:


  • DST 44.04km
  • Teren 0.50km
  • Czas 03:06
  • VAVG 14.21km/h
  • VMAX 46.70km/h
  • Temperatura 30.9°C
  • HRmax 192 ( 96%)
  • HRavg 117 ( 58%)
  • Kalorie 1686kcal
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

XIII Bytomska Rowerowa Masa Krytyczna

Piątek, 23 lipca 2010 · dodano: 24.07.2010 | Komentarze 8

Ten dzień rozpoczął się upalnie i tak się zapowiadał.Mając w pamięci zeszły miesiąc w którym całą trasę przejeżdżaliśmy w ulewnym deszczu i burzy czułem że coś wisi w powietrzu.Niemniej rano pojechałem do służby na rowerze w przyjemnej temperaturze 20* wracałem po 15 do domu i było już 30* zerwał się wiatr a od zachodu mocno zaczęło się chmurzyć oddychało się ciężko.Będąc w domu myślałem że to kolejny raz kiedy w Bytomiu pogoda zepsuje imprezę,potęgowała to informacja że w Gliwicach burza i pada.Do godziny 17 czyli do czasu wyjazdu nic się nie wydarzyło gdzieś grzmiało i trochę wiało.Po drodze pod Biedronką czekają na mnie grabek i Saves oraz Magik.Wspólnie jedziemy na Rynek.Na miejscu czeka na nas:
DARIUSZ79
Goofy601
ROWEREK
daro24
robin
Roadrunner1984
czyli mocna ekipa Bikestats.
Około 18.15 ruszamy w Pokaż trasę GPS">trasę towarzyszy nam zabezpieczająca przejazd Straż Miejska i Policja,mamy też zabezpieczenie medyczne.Co jak co ale wyśmienite humory nam dopisują,pogoda nad nami się lituje i nie płata nam żadnego psikusa.Tras przejeżdżamy spokojnie ruch na ulicach mały sprawia to piątkowe popołudnie i wakacyjny miesiąc.Dopisali też rowerzyści w ilości 70 osób a licząc dzieci na fotelikach to nawet 73 !!!