Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Dynio z miasteczka Bytom (Kleinfeld). Mam przejechane 54296.81 kilometrów Jeżdżę z prędkością średnią 16.71 km/h. button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Dynio.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 53.08km
  • Teren 0.32km
  • Czas 03:44
  • VAVG 14.22km/h
  • VMAX 47.90km/h
  • Temperatura 31.8°C
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

XXVI Bytomska Masa Krytyczna

Piątek, 26 sierpnia 2011 · dodano: 26.08.2011 | Komentarze 1

Oj działo się dziś i to wiele. Już o 15 przy upale 35* wyjechałem z domu w kierunku serwisu. Kiedy dojechałem na miejsce miałem dość. Upał i nieznośna wilgotność dawały w kość i to nieźle. Mieliśmy z Romanem dociec przyczyny "cykania" przy rowerze. Mnie wydawało się że to suport. Najpierw próbowaliśmy wyeliminować inne możliwe przyczyny. Rozkręciliśmy pedały przesmarowaliśmy sztycę siodła i po dokręcaliśmy śruby tarcz przednich. Dokręciliśmy nawet śruby koszyków na bidon. Niestety nic nie pomogło. Cyka dalej, dziś niestety nie starczyło czasu. Zrobiło się "po 17" i trzeba było jechać na Rynek. Najpierw jednak pojechaliśmy liczna ekipą na ulicę Chorzowską 2 aby wraz z ekipą TV być świadkami początków końca najpiękniejszej kamienicy w moim mieście.
Jedziemy na Rynek, tam początkowo tylko kilka osób lecz z każdą chwilą jest nas co raz więcej. Rowerzyści zjeżdżają zewsząd, zarówno z Tarnowskich Gór ale są też osoby z Siemianowic Sląskich oraz reprezentacja zabrzańskiej MK. Krótko przed 18 zjeżdżają moje kobiety. Krótkie rozmowy z gośćmi, a właściwie to nie goście tylko swojaki i ruszamy w trasę. Asysta policyjna Straży Miejskiej oraz ambulansu zapewnia nam bezpieczeństwo. Klucząc ulicami docieramy do lodowiska Polonii Bytom gdzie trwają obchody 65-lecia bytomskiego hokeja. zasiadamy i posilamy się grochówką grillowaną kiełbasą i krupniokami zwanymi w niektórych regionach kaszanką ;) rozmowy śmiechy i sytuacje które raczej nie nadają się do opowiedzenia a już na pewno nie do opisania. czas wracać do domów jest ciemno i co tu ukrywać trochę późno szczególnie dla 9-latek. Powrót do domu mocna "miechowicką" ekipą.
Warto dodać że było nas 190 osób ale mogło być 191 ale to opowieść na zupełnie inny wpis ;)

zdjęcia tutaj a materiał filmowy tutaj


  • DST 21.99km
  • Czas 01:12
  • VAVG 18.32km/h
  • VMAX 47.90km/h
  • Temperatura 29.1°C
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Serwis

Czwartek, 25 sierpnia 2011 · dodano: 25.08.2011 | Komentarze 0

Po wczorajszym "leśnym szaleństwie" stałem się biedniejszy o jedna szprychę :/ Dziś przy upale rzędu 35* (tyle wskazał mój termometr) pojechałem do Romana. Szprycha wymieniona, przegląd wraz z regulacją też zaliczony. Jedynie trzaskanie suportu odłożone na jutro z braku czasu. Oczywiście zamiast przyjechać-zrobić-pojechać, ja siedziałem i gadaliśmy. Coraz częściej jeżdżę nocą więc zakup silniejszego światła był konieczny;



Jutro ważny dzień XXVI Bytomska Masa Krytyczna
Kategoria Samotnie


  • DST 23.38km
  • Teren 23.38km
  • Czas 01:19
  • VAVG 17.76km/h
  • VMAX 40.00km/h
  • Temperatura 26.6°C
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Komar nie siada :)

Środa, 24 sierpnia 2011 · dodano: 25.08.2011 | Komentarze 5

Po uporaniu się z poranno - późno popołudniowymi porządkami miałem serdecznie dość. Może nie tyle sprzątania co upału. Wilgotność powietrza taka że podłoga w domu nie chce schnąć. Około 14 strzelił internet, awaria która miała być usunięta "już już za kilkadziesiąt minut" przeciągnęła się do poranka dnia następnego. O 19 wyjechałem rowerem w stronę Lasu Miechowickiego przy cudnej temperaturze oscylującej w granicach 26 kreski. Objeździłem wszystkie DTR-y łącznie z Segiet-em pokonanym w ciemnościach. Nie były mi strasz górki doły zjazdy i podjazdy, co niestety przypłaciłem kolejną urwaną szprychą. Miałem okazję przetestować otrzymany w prezencie odstraszacz komarów. Otóż dostałem w prezencie saszetkę, w środku są dwa żółte jak słońce wielkości monety 2 zł. krążki. Jeden nakleiłem na koszulkę a drugi na udo. Użyty klej nie brudzi odzieży. Bardzo dobrze działający środek. Można się zatrzymać napić zrobić zdjęcie lub cokolwiek i nie jest się zeżartym przez krwiopijców :) Działa do 12 godzin czyli w sam raz na wycieczkę rowerową.



Jadąc sobie przez Las Miechowicki kilka razy przecinałem budowę autostrady A1. Jedno z tych "przecięć" zaowocowało zdjęciem zachodzącego słońca.



  • DST 71.54km
  • Teren 11.32km
  • Czas 03:45
  • VAVG 19.08km/h
  • VMAX 58.10km/h
  • Temperatura 21.6°C
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

epoka lodowcowa ;)

Sobota, 20 sierpnia 2011 · dodano: 20.08.2011 | Komentarze 4

Mamy połowę sierpnia, no drugą połowę i nie powinno być tak zimno jak dzisiejszego poranka. Temperatura 13*C to mróz ;) jeszcze o godzinie 11 było na termometrze ledwo około 16 kreski :( Normalna epoka lodowcowa nastaje :D Mimo takiej temperatury kobieca część rodziny jedzie nad Chechło a ja że nie lubię siedzącego odpoczynku jadę w swoją jedną z ulubionych tras. Ubrałem się ciepło. Bielizna koszulka i bluza. Wyjechałem z domu i czułem się ubrany komfortowo. Wizyta w piekarni po drożdżówki na drogę i spożywczym po Frugo. Kierunek Śródmieście. Jeszcze na objeździe mija mnie o włos Fiat CC. Panienka rozmawia przez telefon kieruje zmienia biegi..... strach. Na mieście spotykam kumpla któremu odpadł pedał. Pożyczam imbus i śmieję się że dosłownie kilka minut wcześniej na placu Kościuszki widziałem identyczna sytuację w której chłopakowi też odpada pedał, prawo serii !?
Krótka rozmowa i jadę dalej. Na ulicy Brzezińskiej na wiadukcie ściągam bieliznę, koszulka i bluza wystarczą. Wjeżdżam do Piekar Śląskich. Bez zatrzymywania sie mijam dzielnicę Brzeziny Śląskie. Prawie bez zatrzymywania bo przed wiaduktem widzę patrol "R" kiedy dojeżdżam Policjant wychodzi pewnym krokiem na jezdnię, pomyślałem że to mnie zatrzymuje i nie za przekroczenie prędkości a do sprawdzenia trzeźwości :) Podjeżdżam bliżej i nie zatrzymując się pytam
"Czy to o mnie chodzi" odpowiedź "Nie nie proszę jechać Pan jest w porządku" Wjechałem do kolejnej dzielnicy Dąbrówka Wielka Zawsze ja mijam, dziś pozwiedzałem. Niska zabudowa to to co lubię, ogólnie wiejska atmosfera, wiele gospodarstw to jeszcze typowe rolnicze zagrody, kury kaczki kombajny itp. Większość to jednak bardzo odpicowane domy.







Co ciekawe a może to już norma na terenie dość sporej dzielnicy mieszkańcy a jakże inaczej poruszają się rowerami.

Jadąc dalej docieram do Rogoźnika. To typowo turystyczna miejscowość której główna i jedyną atrakcją jest zalew. To tutaj ściągają tłumnie letnimi miesiącami mieszkańcy Zagłębia choć nie tylko.



Zanim jednak docieram nad zalew mijam ruiny fabryki cegieł szamotowych, ciekawe miejsce. Niejeden ciekawy film mógłby tu powstać !!!



Na ziemi widać że gdzie pada słońce i pada deszcz tam coś rośnie reszta to pustynia i wszechobecny pył. Opuszczam Rogoźnik o dojeżdżam do Dobieszowic. tutaj zaliczam przejazd nowym mostem nad budowana autostradą A1. Widok imponujący. Widać cały Śląsk i pół Zagłębia. Jest wysoko;





Zrobiło się cieplej i to wyraźnie temperatura podskoczyła ale wiatr lodowaty. Dojeżdżam do miejscowości i w jej "Centrum" trafiam na ciekawą kapliczkę;



Strzeże jej duży owczarek który okazuje się pieszczochem wystawiając łeb przez płot do głaskania :) Stąd już mały krok do Świerklańca. W parku trwają ostatnie przygotowania do;



Zawodnicy trenują choćby podnoszenie samochodu;



Podnosić ciężary i to duże to panowie potrafią ale podrapać się po plecach niestety już nie :P Przejeżdżam przez park bokiem, nawet nie podjeżdżam pod kościółek aby nie przeszkadzać nowożeńcom i lasem docieram do zalewu chechlańskiego Kiedy wyjeżdżam z cichego ale chłodnego lasu zostaję uderzony w twarz bardzo silnym ale też bardzo rozgrzanym od słońca wiatrem;



Po chwili odnajduje dziewczyny, myślałem że to będzie typowy spacer, niestety wszystkie dzieci siedzą w wodzie. Sprawdzam ręką wodę i po chwili i ja jestem zamoczony po szyję. W tym miejscu i jakoś mniej wieje a woda jest kryształowa, dookoła widać dno i pojedyncze małe ryby. Posiedziałem z dziewczynami zjadłem zapasy i pojechałem znajoma drogą do domu.
Kategoria Samotnie


  • DST 21.37km
  • Teren 0.35km
  • Czas 01:08
  • VAVG 18.86km/h
  • VMAX 49.20km/h
  • Temperatura 27.6°C
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lepszy dzień :)

Czwartek, 18 sierpnia 2011 · dodano: 18.08.2011 | Komentarze 3

Dzisiejszy dzionek nie obfitował w już żadne nieoczekiwane wpadki, właściwie w nic nie obfitował. Otóż bez przygód i przeszkód dotarłem na 14 do służby. Po 22 a dokładnie "za pięć" wyjechałem na miasto. Ciepło nawet bardzo ciepło jak na drugą połowę sierpnia. Objechałem główne trakty i place i powrót do domu. Po 48 godzinach założyłem baterie do Nikona i na razie DZIAŁA. Może tego mu było trzeba.

  • DST 12.22km
  • Teren 0.35km
  • Czas 00:36
  • VAVG 20.37km/h
  • VMAX 48.80km/h
  • Temperatura 24.6°C
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pofyrlany dzień :/

Środa, 17 sierpnia 2011 · dodano: 17.08.2011 | Komentarze 4

Jak się coś nieukładna to seriami. Do zepsutego wczoraj aparatu dziś dokładam rozładowane baterie pulsometru i świrujący licznik. Mimo że jadąc ulicą gdzie zwykle osiągam prędkość około 50 km/h mój śliczny licznik pokazywał 2 a w porywach 11 km?h. Winny sensor bo jadąc przez krzaki zawadziłem o coś i go przesunęło. Musiałem stanąć i nie dość że wyzerować zapis to jeszcze wszystko na widelcu poustawiać. Dobrze że ślad został. Do tego małżonce zmienili zakład w którym będzie pracować i dojeżdżać będzie na drugi koniec miasta :( A to że mi nikt życzeń imieninowych nie złożył (urodzin nie obchodzę) to....nawet nie komentuję. Dziękuję idę spać :(

  • DST 40.51km
  • Teren 10.69km
  • Czas 02:05
  • VAVG 19.44km/h
  • VMAX 52.80km/h
  • Temperatura 22.2°C
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z dedykacją

Wtorek, 16 sierpnia 2011 · dodano: 16.08.2011 | Komentarze 6

Dzisiejszą wycieczkę dedykuję tym wszystkim którzy z różnych często błahych i niezrozumiałych powodów nie mogli dosiąść swoich ukochanych rowerów. Miałem jechać rano zrobić sobie jakąś krajoznawczą wycieczkę ale trzeba było serwisować mieszkanie łącznie z demontażem z balkonu przeżartej przez rdzę anteny siatkowej. Później przyjechała mama i przywiozła gołąbki, mniam. Po 14 pojechałem z małżonką do lekarza na pół godziny z czego 2,5 przesiedziałem w samochodzie brrr. Zakupy bo skoro jesteśmy tak blisko to trzeba zrobić. Koniec końców zrobiła się godzina 18 z minutami więc dzień jeszcze przede mną ;) Pojechałem zatem jechaną dziesiątki razy trasę. Najpierw przez las do Radzionkowa później Piekary Śląskie a konkretnie Kozłowa Góra. Tutaj pięknie zachodzące słońce oświetlało kapliczkę;



Przez milion kałuż Parku Leśnego siedząc na ogonie pewnemu rowerzyście dojechałem do spokojnego dziś Jeziora Świerklanieckiego, niektórzy a właściwie wszyscy mówią na ten zbiornik Kozłowa Góra.





Kiedy spokojnie robiłem sobie zdjęcia dwie młode dziewczyny chciały mnie bardzo wymasować, odmówiłem jak brzemienne były tego skutki.....ale o tym niżej. Pojechałem sobie jak się okazuje wałem wzdłuż jeziora który jak się okazuje ma swoją nazwę "Bulwarowa"



Pojeździłem kilka kółek po parku i zasiadłem w celu konsumpcji batona. Kiedy tak sobie siedziałem i jadłem w tym samym czasie mnie zjadały komary. Scott niczym nie przejęty lansował się przy stawie parkowym;



Następne kilka kółek i następny krótki postój przy stanicy kajakowej, usiadłem 15 sekund podumałem dalej się nie dało, wiadomo komary a właściwie komarzyce. Bardzo przyjemne dla ucha dźwięki wydawała woda spływająca ze stawu. Nie słychac tego ale wygląda to fajnie;





jeżdżąc po parku zauważył grupę osób ćwiczącą kickboxing. Chciałem zrobić im zdjęcie ale kiedy spytałem o zgodę odmówili zapraszając jednocześnie do treningu. Odmówiłem grzecznie pokazując że mam swój sport w postaci roweru. Wymieniliśmy uprzejmości i zamiast ćwiczących sfotografowałem stalową rzeźbę przedstawiającą nie wiem co ?



I to było ostatnie zdjęcie, mój poczciwy Canon odmówił dalszej współpracy. Na ekranie pojawiły się kolorowe paski i ani nie dał się wyłączyć ani po 20 próbie włożenia i wyciągnięcia baterii włączyć. Może trzeba się było dać wymasować....



PS;
Małe sprostowanie. Canon okazał się Nikon-em E5600 aparat z leksza wiekowy więc marne szanse i chyba mało opłacalne jego naprawianie. Wysłużył się przez lata.
Kategoria Samotnie


  • DST 20.01km
  • Czas 01:04
  • VAVG 18.76km/h
  • VMAX 52.80km/h
  • Temperatura 15.6°C
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mglisty poranek

Niedziela, 14 sierpnia 2011 · dodano: 14.08.2011 | Komentarze 9

Jazda do pracy tą samą trasą może obrzydnąć i to z kretesem. Innej drogi nie ma. To znaczy była, albo przez pola ale przecięła drogę budowa Obwodnicy Północnej albo przez las. Co prawda dookoła ale z fajnymi widokami. Tutaj budują A1. Trudno trzeba się męczyć. Aby nie popaść w rutynę dom-praca-dom po nocnej służbie chciałem się przejechać pustym miastem. O mały figiel abym do domu wrócił pieszo. Około 4 rano była tak gęsta mgła że po wyciągnięciu ręki za okno nie widziałem prawie palców. Po 5 sytuacja się klaruje i mgła jak się pojawiła tak znika a zza chmur nieśmiało wita nas albo raczej tylko mnie słońce. Zmiennik przychodzi nieco wcześniej więc szybko zrzucam mundur i już jestem na zewnątrz. Przyjemna jazda, na mieście nikogusieńko tylko ja i rower.









Powrót do domu pustymi ulicami około 7.


  • DST 56.82km
  • Teren 2.44km
  • Czas 03:10
  • VAVG 17.94km/h
  • VMAX 52.80km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • HRavg 127 ( 63%)
  • Kalorie 3411kcal
  • Sprzęt Scott Aspect 10 (20)
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bytom się wali...

Środa, 10 sierpnia 2011 · dodano: 10.08.2011 | Komentarze 9

Kiedy około 1940 roku podjęto decyzję o wybieraniu węgla pod miastem wydano na nie wyrok. Dziś ta kara jest realizowana. Media tutaj tutaj tutaj tutaj tutaj tutaj tutaj tutaj i jeszcze w Bóg wie ilu pismach rozgłośniach stacjach TV czy stronach wwww. To jak wygląda Karb na swojej stronie pokazał bytomianin Piotr Studzinski. Pojechałem dziś tam aby zobaczyć na własne oczy jak to wygląda. To co zobaczyłem lekko mnie przeraziło. Nie dość że ucierpiały budynki:




wprawne oko wypatrzy pęknięcie biegnąca po skosie od prawego górnego rogu



Dodatkowo pęka ziemia pod wiaduktem przy ulicy Miechowickiej w ciągu drogi krajowej nr. 94 którego nitka została na okres 6 tygodni wyłączona z użytkowania.



Chodniki ulice też cierpią, wypadł rząd takich kostek betonowych, czyli chodnik skrócił się o 10 centymetrów.



Krawężnik przy skrzyżowaniu ulic: Konstytucji i Falistej też "odszedł" od asfaltowego chodnika na 2-3 centymetry.



Nie mogłem na to dłużej patrzeć, nie chcę aby moje miasto waliło się na moich oczach........

Aby nie było tak smutno i nostalgicznie pojechałem w Kierunku Katowic. Na pograniczu Chorzowa i Bytomia ptactwo wodne spożywało sobie wyżerkę przygotowaną przez wędkarzy.



Znajomą trasą dojechałem do WPKiW w Chorzowie. Odwiedziłem Rosarium chyba pierwszy raz od 30-tu kilku lat. Trochę się zmieniło. Przybyły lilie:



oraz pięknie pachnące róże, jedną (na zdjęciu) ofiarowałem pewnej damie:)



Będąc tak blisko nie mogłem sobie odmówić lodów w IKEI, kiedyś mi nie wyszło. Z łakomstwa zjadłem 3 ale nie żałuję w końcu za drugim podejściem mi się należy. Powrót tą samą drogą do domu.

Kategoria Samotnie


  • DST 15.29km
  • Czas 00:49
  • VAVG 18.72km/h
  • VMAX 41.60km/h
  • Temperatura 16.3°C
  • Sprzęt Merida Kalahari 510
  • Aktywność Jazda na rowerze

W przerwie.....

Poniedziałek, 8 sierpnia 2011 · dodano: 08.08.2011 | Komentarze 2

.... nie między dwiema połowami meczu a opadami deszczu. Plan dziś był o wiele ambitniejszy. Miały być Katowice i lody w IKEI. Kiedy miałem około 17 wyjechać zaczęło najpierw kropić potem padać aby po godzinie przez godzinę lać. Uspokoiło się około 19. Nie poddałem się. Wyszedłem na korytarz i spojrzałem na Meridę. Skoro daleko nie jadę wyprowadzę ją na krótki spacer po dzielnicy i sprawdzę czy jeszcze pamiętam czy się na niej dobrze jeździ. Jeździ się tak samo jak się jeździło mimo że pozycja nie ta sama co na Scott-cie ;) (za prosto). Hamulce też jakby słabsze. Niemniej jazda była przednia.
Kategoria Samotnie